Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Prosta, urzędnicza formalność
TheMo:
Wszedłeś do pomieszczenia, gdzie było pełno ksiąg, papierów i segregatorów. I jedno biurko, za którym siedział zgarbiony skryba i szrajbował coś za pomocą pióra i kałamarza. Spojrzał na ciebie zza okularów.
- Na pewno nie w archiwum. Jakby pan spytał portiera.
Egbert:
-Słucham? Ktoś musi zmienić plan z trzeciego piętra, bo wprowadza ludzi w błąd. Gdzie mogę znaleźć portiernię?
Zapytał początkowo kompletnie zbity z tropu wojownik. Oczywiście, mapa budynku nie była pewnie zmieniana od lat. Kto zawracałby sobie głowę taką głupotą?
TheMo:
- Zmiana planu? Jak pan chce to mogę panu dać o to jakiś stary wniosek, wystarczy tylko datę zmienić. Właściwy plan jest na parterze, pewno znowu ten ork tam usiadł zasłaniając go swoimi plecami. Wie pan, musi być powieszony na takiej wysokości ze względu na rasy niższe, jak krasnoludy i niziołki. Tam powinien mieć pan wszystko rozrysowane.
Egbert:
Rudobrody nie odezwał się ani słowem. Zamiast tego ostrożnie zamknął drzwi i powoli odsunął się od archiwum. Starał się pozostać opanowany, ale jego cierpliwość została w tej chwili mocno nadwyrężona. Sztywnym krokiem ruszył na parter. Gdy dotarł już do miejsca, w którym znalazł się na samym początku swojej wizyty w urzędzie, na jego czole można było dostrzec sporą i niebezpiecznie pulsującą żyłę. W duchu Egbert liczył na to, że poznany wcześniej ork zdążył już zmyć się ze swojego miejsca. Wojownik nie był przekonany, czy po ponownym ujrzeniu ospałego ochroniarza nie najdzie go nagle ochota na wbicie mu miecza w podbrzusze. Oczyma wyobraźni widział już siebie w trakcie rozrywania ciała osiłka.
TheMo:
Ork dalej tam był. Siedział na swoim krześle. Chyba jeszcze nie zdążył usnąć po twojej ostatniej wizycie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej