Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Przywracanie porządku I - Ekkerund
Torstein Lothbrok:
Torstein aż się na moment zatrzymał i złapał za głowę. Musiał to ogarnąć, co nie było łatwe. Z 30 tysięcy zostało 6. W Ekkerund żyło kiedyś 6 razy więcej, niż teraz. To obrzydliwe, co wampiry i demony zrobiły. Ludobójstwo, rzeźnia, ubojnia! Niech ich kurwa palą w jeziorze ognia, przez wieczność! Wiking po chwili wznowił chód i szybko nadrobił przerwę między krasnoludem i turdnaszanem.
-Ludobójstwo. Wiesz?- zapytał. Zebrał myśli, w potężne słowa.-Ja bym wyrżnął te wampiry, które zostały. Albo część, niech się czują jak wy...- dodał, z trudem nie mówiąc ostrzej i wulgarniej. Głośno zacisnął pięść. I szedł dalej, patrząc na cień dawnego Ekkerund. Z żalem i bólem, choć nie był krasnoludem.
Domenik aep Zirgin:
- Wtedy będziemy jak one. Nie zmienimy się w zwierzęta.
Torstein Lothbrok:
-W sumie... w sumie to racja.- odrzekł odrywając się od patrzenia po zgliszczach wolnego miasta. Wiking chwilę milczał. Składał słowa, delikatnie, niczym wiersz, by przypadkiem nie obrazić Domenika.
-A jacyś bandyci, rabusie, którzy korzystają z chaosu? Są tu?- zapytał.
Potem zaś obejrzał się na Kermosa, głównie jego ekwipunek. Na łuk refleksyjny, który był zgoła inny od tradycyjnych, bardziej powyginany, krótszy. Kołczan ze strzałami, które wyglądały na żelazne. I proca, dość śmieszna broń, ale co kto woli. Miał też jakieś małe noże, nie wydawało się wikingowi, by były użyteczne w walce w zwarcie, po cichu miał nadzieję, że będzie miał okazję się przekonać. Na razie szedł.
Domenik aep Zirgin:
- Są, resztka Hufca' strzeże Banku, Pałacu i Hangarów. Spłonęła biblioteka, wiele tajemnic i projektów przepadło.
Kermos z Baźin:
Kermos nie był zadowolony z tego, co usłyszał. Wampiry zniszczył niemal cały dorobek ludu Ekkerund. Jednak popierał Domenicka, że nie można zrobić z nimi tego samego. Nienawiść rodzi nienawiść, a kiedy wskoczy się na to błędne koło nie będzie już ukojenia. Wtedy żadna zemsta nie pomoże.
-Szkoda wszystkiego, co straciliście.
Krótko podsumował wypowiedzi krasnoluda. Nie był najlepszy w wyrażaniu uczuć. I jeszcze od jakiegoś czasu czuł na sobie wzrok towarzysza. Jak widać tamten chciał dobrze się dowiedzieć z kim pracuje. Turdnaszan jakoś specjalnie o to nie dbał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej