Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wojna o Valfden: Postawić wszystko na jedną kartę
Lithan le Ellander:
Lithan jak na sygnał padł na kolana, jednocześnie materializując przed sobą księgę. Ăw opasłe tomiszcze było jednym z almanachów, które udało mu się odnaleźć. Otworzył na zapamiętanej stronie. Jedną dłoń położył na stronicy, drugą na posadce. W jednej chwili zalśniły magiczne znaki, pojawiające się niby zapalony proch. Kiedy zaczął czytać inkantacje, długą, na kilka stron, tak długo jak ją czytał dookoła niego i jego towarzyszy powstawała bariera, mająca dać ochronę teraz i schronienie podczas walki...
Spojrzał na Króla, Mortis, Niszczyciela i Anioła Zartata. I kiwnął im szybko głową.
Henandur Gnivaral:
Dracon wyciągnął dwa sztylety zza paska. - Wolałbym nie plugawić tego miejsca. Elfy mogą się obrazić.
Mortis:
- Więc nie używaj tu magii krwi egoisto. Pozostawmy to innym ograniczając się do magii defensywnej. Hope tylko kiwnął Mortis na znak zrozumienia.
Dragosani:
Dragosani niepewnie spojrzał na zbliżających się strażników.
- Ja wolałbym w ogóle tutaj nie walczyć - dodał od siebie, do słów Henandura. - Jakoś tak nie wypada - powiedział jeszcze, ostrożnie kładąc dłoń na rękojeści szabli. Czy cokolwiek by ona dała przeciwko kamieniowi?
Gunses:
- Te istoty - zauważył Gunses - raczej nie mają nic przeciwko, by nas tutaj zabić i pozwolić nam zgnić... Mortis? - zapytał zaufanej współpracowniczki Isentora. Lithan wszak zapewniał im teraz ochronę.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej