Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wojna o Valfden: O jeden most za daleko
DarkModders:
A jaszczur siedział wygodnie na ziemi przysłuchując się rozmów kompanów. Nie zamierzał się dołączać do rozmów. Chcąc uniknąć znudzenia zabrał się za polerowanie srebrnej, rodowej szabli.
TheMo:
-Ale Valfden miało przeciwników. Dlatego uderzyli najpierw w głowę państwa, a potem w samo państwo. Na szczęście szybko się pozbieraliśmy i teraz tylko się obronić.
Themo też nie był zadowolony z braku wiedzy o szczegółach. Nawet jemu nie zdradzono okoliczności śmierci króla. To znaczy, że ktoś musiał mieć powody, by to utajnić. Sam niewiele wiedział o byłym królu. Ale czy to było konieczne?
Rikka Malkain:
Być może większość z tu obecnych wampirów była od niej starsza, jednak Rikka wiedziała, że to ona najlepiej nadaje się prowadzenia rozpoznania. Wystarczyło zamienić z towarzyszami jeszcze kilka słów i rzucić okiem na ich ekwipunek, by zabójczyni mogła całkiem utwierdzić się w tym przekonaniu. Każdy nieśmiertelny był nocą zabójczo szybki i praktycznie nie do podejścia, lecz nikt prócz niej nie był tutaj szkolony w zakresie cichego podchodzenia celu i tropienia. Dzieciństwo spędzone w lesie także w pewien sposób przyczyniło się do wyostrzenia jej zmysłów. Kolejną rzeczą, która przemawiała na jej korzyść, było wyposażenie. Jej własne w żaden sposób nie ograniczało swobody ruchów, czego nie dało się do końca powiedzieć o sprzęcie kompanów. Rozważając to wszystko i nie chcąc, by decyzja kogoś mniej obeznanego w tych sprawach naraziła ją przedwcześnie na niebezpieczeństwo, Rikka przedstawiła swój punkt widzenia całej drużynie. Zaraz po tym zaproponowała, by tymczasowo przejęła kontrolę nad ich małym oddziałem. ÂŻaden z chłodno kalkulujących wampirów nie powinien zaprotestować. Swoją drogą, dziewczynę zdziwiło trochę, jak łatwo przyszło jej wzięcie odpowiedzialności za dwie dziesiątki osób... Lub może znacznie większą ich liczbę. Wszystko zależało od tego, co zwiadowcy spotkają na swojej drodze. Dowodzenie, choćby chwilowe, mogło być całkiem ciekawym doświadczeniem. Do tej pory pracowała głównie sama, więc ten rekonesans był nawet miłą odmianą.
Narrator:
//Najpierw kilka spraw organizacyjnych. ÂŻeby się w tym nie pogubić proszę dołączać w poście stan wojska, kiedy piszemy o jakiś roszadach. Kiedy dojdzie do walki każdy z nas będzie musiał wrzucać do postu podsumowanie ilości wojsk nieprzyjaciela. Przy większej ilości postów walki może to być trudne do kontrolowania, dlatego zastrzegam i proszę o pilne wypisywanie podsumowania.
//Uczulam na to, że prowadzący wyprawę opisuje akcję nieprzyjaciela. Oznacza to, że żadne z was nie możne np. napisać jak to nieprzyjaciel wyłamuje się z szeregu i zaczyna szarżować w waszym kierunku.
//Wszystkie statystyki przeciwników będą podawane, liczymy więc na korzystanie z pełnego wachlarza umiejętności w postach z walką.
//Proszę o zapodanie planu rozmieszczenia wojsk. (ta grafika, którą mi pokazałeś jest ok)
Tej nocy było dość jasno, księżyc świecił mocno na kilka dni przed pełnią. Drogę do lasów poprzedzała rozciągająca się na kilkanaście hektarów polana. Jak okiem sięgnął żadnej żywej duszy, nic nie rzucało się w oczy. Raport donosił o 100 tysięcznej armii zmierzającej do stolicy, gdzieś od strony lasów, które znajdowały się przed wami. Tyle demonów to nie tylko dym z palenisk, ale i ogromny harmider wywołany marszem tak licznej armii. Nic jednak na to nie wskazywało.
//Zwiadowcy stali na polane za mostem. Co zamierzacie zrobić?
Faira Eteler:
W ognistym podmuchu objawiła się Faira. Otrzepała ręce, rozejrzała się po zdziwionych wojakach i kiedy namierzyła wzrokiem dowódcę podeszła do niego.
- Ty tu dowodzisz?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej