Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wojna o Valfden: O jeden most za daleko
Rodred:
Myśli, które chodziły mi po głowie nie pozwalały zasnąć, a jako, że słyszałem, że ciągle ktoś dochodzi do naszej armii, postanowiłem się przejść i rozglądnąć. Liczyłem oczywiście, że spotkam kogoś z Paktu, albo jakiegoś znajomego. Gdzie oni się wszyscy podziali? Tak spacerując dostrzegłem [member=25802]TheMo[/member] i widząc, że raczej nic nie robi postanowiłem podejść.
- Masz chwilę? Zapytałem.
TheMo:
Themo po wysłaniu zwiadowców nie miał nic lepszego do roboty niż czekać. Oczywiście, mógł ciągle chodzić wśród żołnierzy i wszystkiego doglądać, ale uznał to za zbędne. Wszak wszyscy wiedzą co mają robić. Zwłaszcza, że słońce już zaszło i pozostaje im jedynie wypoczywać po dniu marszu i dniu przed walką. Sam chciał porozmawiać z towarzyszami boju, lecz ciężko mu było odnaleźć się w roli dowódcy. Miał plan, umiał wydawać rozkazy, ale nie bardzo wiedział jak luźno rozmawiać z innymi. Jeszcze wiele go czeka. Jak na razie to Rodred sam się zgłosił z rozmową.
-Dopóki demony nie zaatakują jesteśmy wolni. Słucham cię.
Nawaar:
- Siedzimy i się odprężamy przed walką. Odpowiedział do rycerza krasnolud. - Siadaj i napij się z nami, bo co tu robić w taką letnią noc- rozejrzał się po obozie czy jest coś do zrobienia, ale ludzie uwijali się szybko z namiotami a doły były już wykopane i wampiry udały się na zwiad, więc pozostało jedynie czekać przy ognisku na wieści- wszystko już gotowe, tylko oczekiwać wroga. Rzekł odbierając butelkę wódki od Kazia i podając ją człowiekowi, który z grzeczności nie powinien odmówić zaproszeniu od strony Kiellona.
Rodred:
Ne chwilę się uśmiechnąłem zastanawiając się nad dwuznacznością słów TheMo zaraz po tym jednak usiadłem obok niego i spoważniałem.
- Cały czas mi nie daje spokoju ta informacja.. o śmierci Isentora. Wiesz może jak to się stało? Jestem pewny, że nie z przyczyn naturalnych, choroba pewnie też nie. Jak tak to pewnie demony go dorwały, ale jak to jest możliwe? Przecież to była najbardziej chroniona osoba w państwie i z największym potencjałem do samoobrony. Jak jego dorwały to równie dobrze mogą dorwać każdego innego. W tym obecnego króla, czy mnie lub ciebie.
Kazmir MacBrewmann:
- Taa, prawie gotowe. Trza rytuała odprawić. Broń runami namaścić i zaklęciami krasnoludzkimi. Poda mie kto nożyk jakiś. Powiedział biorąc do ręki kuszę i kawałek szmatki którą to zamoczył w wódce. Zaczął nią czyścić broń, z niemalże religijnym zapałem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej