Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wojna o Valfden: O jeden most za daleko
Marduk Draven:
Rycerz słuchając odpowiedzi krasnoludzkiego rekruta obalił na bok jakiś pniak który tam leżał i przysiadł się. Odebrał także butelkę od towarzysza i pociągnął potężny łyk. Dobry alkohol na dobrą noc. Raczej dobrą, bo nie wiadomo kiedy zaatakują.
-Nie lepiej by było ją pobłogosławić na świętym ołtarzu Zartata w "Navigii Drago"? - zapytał Kazmira który chyba chciał upić swoją kuszę.-Tak w ogóle to przybyły siły Bractwa. Dużo ich.
Nawaar:
To nazywa się gościna kiedy rycerz z bractwa popił wódeczkę, nie odmawiając krasnoludowi właściwie to człowiek miał szczęście, że to uczynił inaczej Kiellon mógłby się obrazić! Natomiast tego uśmiechnął się serdecznie do starszego rangą. Brodacz w końcu rzekł praktycznie jak nie krasnolud. - Pobłogosławić oręż może jedynie rycerz naszego zakonu, Ci którzy dostąpią zaszczytu łaski od samego Zartata. Dlatego taki oręż to rzadko spotykana rzecz a do tego bardzo cenna i służyć powinna rycerzowi aż do jego śmierci. Wtedy też przybyło bractwo w postaci rycerzy nieocenionej pomocy. - Dobrze, że nasi bracia przyszli teraz mamy większa szansę na przetrwanie i zwyciężenie tej batalii. Mówił z nieodpartą radością dobierając butelkę do przyjaciela i pociągając kolejnego łyka.
Kazmir MacBrewmann:
- Zartat, Rasher, Nalas... jedna mafia. Siedzą i nic nie robio. Powiedział samemu sobie biorąc nożyk do obierania ziemniaków. - Czczenie kogoś co ma po prostu wielką moc jest bez sensu. Szacunek zaś... to co innego. Jestem pewien że gdyby tak Rasherowi przyjebać przez łeb to by krwawił. A to co krwawi jest do zabicia. Zaczął nożem wyskrobywać runy na kuszy.
DarkModders:
Jaszczur po skończeniu ścinania drzew i wykopywaniu dziur, na pułapki, postanowił odpocząć trochę. Zostawił łopatę przy moście, a sam udał się w stronę Kazia i innych. Będąc już blisko nich obiło mu się co nie co ich rozmowy. Postanowił się do niej dołączyć.
- Mogliby ruszyć swoje łaskawe dupska i pomóc na w tej wojnie. Gdyby bogowie chcieli, to już dawno opijalibyśmy w karczmie nasze zwycięstwo.
Marduk Draven:
Nie podobała mu się krytyka bogów, najbardziej Zartata. Ale nie miał zamiaru tego okazywać. A więc siedział, grzejąc się o ogień, oraz podejmując tematy bardziej przyziemne, żywsze, dalekiego bogom, ich mocom i intencjom.
-A mnie to ciekawi- zaczął.-kiedy się ta cała wojna skończy. My jesteśmy wyspą, zaś Maeneb ma cały kontynent.- skwitował ponuro.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej