Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wojna o Valfden: O jeden most za daleko
Kazmir MacBrewmann:
- Pije, i mam tyż swoją. Poklepał się po flaszcze, odebrał flaszkę od Kiellona i uchylił ssolidnego łyka.
- Bogowie mają gdzieś nas, bo my mamy bogów aep arse. Ot cała filozofia.
Marduk Draven:
Pomógł postawić kilka namiotów, rozpalił kilka ognisk i trochę zmęczony zaczął wpatrywać się w czerwoną obręcz słońca, pomarańczowe niebo i białe chmury na nim. Tak harmonijne... całkowite przeciwieństwo tego, co ma nadejść. Czerwień słońca jakby zwiastowała potop krwi, który najpewniej miałby tu nadejść.
Szybko wyrwał się z rozmyślań. Wrócił do pomocy przy namiotach.
Bethrezen Hatton:
Stary wojownik Zartata, Bethrezen Hatton stał wyprostowany i dumny, w pobliżu dowódcy tejże armii, Themo. Stał tak i wpatrywał się w trakt którym tu przybyli, czasami na chwilę, moment odwracając wzrok ku obecnym tu wojskom. Jakby czegoś oczekiwał...
W końcu się jednak doczekał, a nie było to byle co. Marszowym krokiem szedł pułk rycerzy Bractwa. 3500 dzielnych wojowników Zartata, którzy zgodnie z planem dołączyli do armii na moście. Wszystko to skoordynowane na najwyższych szczeblach władzy Bractwa. Wkrótce rycerze dołączyli do reszty armii, pomagali z ich namiotami, ogniskami i umocnieniami, tworząc równocześnie własne.
Hatton zaś podszedł do dowódcy, Wielkiego Lorda Themo.
-Przybyły siły Bractwa, którym kazałem tu przybyć.- oznajmił sędziwym, acz silnym głosem.-3500 ludzi.- sprecyzował.
//Przybywa: 3500x Rycerz Bractwa ÂŚwitu
TheMo:
-Dziękuję ci Bethrezenie. Każde ostrze się przyda, a zwłaszcza to z Bractwa, szkolone w walce przeciwko demonom.
Themo przeszedł się na piechotę po okolicy doglądając umocnień i przyglądając się wznoszonemu obozowi. Kto wie ile tu będą musieli stacjonować i kiedy wróg dotrze. Przydałoby się rozpoznanie terenu. A kto lepiej nadaje się na nocnego zwiadowcę, niż wampiry? To właśnie do nich udał się dowódca.
-Mam dla was zadanie. Idziecie na zachód wykonać zwiady. Nad ranem wrócicie i zdacie raport. Starajcie się niepotrzebnie nie pakować w walkę. Wykonać.
I wampiry niechętnie, ale jednak, zebrały się i udały za most. Themo postanowił odpocząć i zaczekać na ich powrót.
[member=1]Isentor[/member]
Marduk Draven:
Rycerz Marduke po pracy przy rozstawianiu namiotów, rozpalaniu ognisk i tym podobnym zaszedł w końcu do swoich znajomych. Jaszczura Szeklana, maurena Mohameda i krasnoluda Kiellona. Wpłynął między nich i ugościł się w ich strefie.
-Co tam, panowie?- zapytał pogodnie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej