Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wojna o Valfden: O jeden most za daleko

<< < (24/52) > >>

Mohamed Khaled:
A koło namiotu gdzie siedziała [member=16106]Rikka z Maer[/member] przechadzał się właśnie Mohamed. Był jakby trochę nieobecny wzrokiem, mimo to spięty i gotowy do walki.

Rikka Malkain:
Wypicie kilku łyków krwi poprawiło trochę humor wampirzycy. Chyba. Nie czuła się już kompletnie do niczego i udało jej się powstrzymać krwotok z nosa, więc można powiedzieć, że jej nastrój odrobinę się poprawił. Wspomnienie nieudanego zwiadu dalej jednak ciągnęło się za nią, chociaż powtarzała sobie, że to bezsens przejmować się takim drobnym niepowodzeniem. Cóż, Rikka nie znosiła łatwo porażek. Postanowiła odrobinę uchylić poły namiotu, żeby wpuścić do środka trochę powietrza. Na zewnątrz, o dziwo, zobaczyła Mohameda. Fakt, kruk wspominał coś o powrocie na front, ale dziewczyna nie spodziewała się zobaczyć go tutaj.
-O. Też nagle naszła cię ochota na wzięcie udziału w jakiejś bitwie?

Mohamed Khaled:
Ocknął się z głębokiego zamyślenia, wyrwany przez głos Rikki. Spojrzał na nią po chwili, jego oczy zalśniły jakimś dziwnym uczuciem. Jakby przygnębienie zmieszane z radością. Dziwna rzecz, o tak.
- No tak - odparł. - Nie miałem w sumie większego wyjścia. Wszyscy się tu zebrali, trzeba pomóc...
Uśmiechnął się szeroko, przystając w jednym miejscu.

Rikka Malkain:
-Mhm. Póki co, sprawy wyglądają trochę inaczej niż się spodziewałam. Gdyby nie te bębny, można by pomyśleć że ci wszyscy ludzie urządzili sobie tutaj taki wielki piknik. Byłam dzisiaj w nocy na patrolu, ale nic nie znalazłam. Chyba przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać...-Powiedziała cofając się powoli w głąb namiotu.-Wejdziesz? Bo ja się stąd nie ruszam.

Mohamed Khaled:
- Jasne - odparł krótko, uśmiechając się.
Wszedł do ciemnego namiotu, gdzie przesiadywała Rikka. Nie dziwił się. Jemu, jako.. hm.. zwykłem człowiekowi nie przeszkadzało to, że nastał poranek i zaczyna świecić słońce. Nie parzyło go to, a jedynie czasami przygnębiało. Mimo tego, mógł w spokoju chodzić po świecie bez obawy, że się spali.
- Hm... Nawet przytulnie tuta - parsknął śmiechem.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej