Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Próba Siły #17 - Forneas

<< < (2/8) > >>

Evening Antarii:
- Aaa, no to mówże pan jaśniej- zmieszał się mężczyzna.- To i tak też myślałem, że to dziwne by oznajmiać takie problemy w sklepie pasmanteryjnym...
- O, komplet dla dziecka, dla chłopca czy dziewczynki? Bo jeśli o sukienki chodzi to idą takie po 30, 35 grzywien- miła pani pokazała na sukienkę długą do ziemi, bawełnianą, z ładnie ozdobionym koronką dekoltem. Kolor miała wiśniowy. - Frida, owszem, pracowała u nas miesiąc, jak mąż ze złamaną nogą leżał, niezdara jeden! Klienci narzekali, że co to za ludzie, że dziecko do pracy wzięli. Ale to tylko od dziesiątej do szesnastej. Nie robiła nic trudnego, podawała nici, mierzyła ich długość i tak dalej... Ech, ludzie nie wiedzą a komentują! No, więc kazałam jej iść, znaleźć inne zajęcie bo i Heniek mógł już kulasem ruszać sprawnie. Dobra dziewczynka tu była. A, zatrudniłam ją tu jeszcze bo widziałam ją na mieście, takie nieboże małe, brudne ciuchy zawsze miała. Ale za to włosy zawsze czyste. I niby w nędznych warunkach mieszkała, ale paznokietki zawsze czyste. No i buzia taka ładna, pyzata! He, he, pocieszna Frida była. Czasem się spóźniała, ale to dziecko wszak...
- Nie zapomnij, że odkąd jej nie ma, to i towar zaczyna się zgadzać podczas inwentaryzacji- wtrącił się mąż.
- To przez moje roztargnienie!- usprawiedliwiała dziewczynkę kobieta.

Forneas:
- Chłopca pani, dla chłopca. - odpowiedział kobiecie. - Sukienkę też poproszę, bardziej by prosta i schludna była, wygodna, bo to na prezent dla ubogich. - Odpowiedział i się lekko uśmiechnął.

- Wie pani, skoro tak kiepskie warunki domowe to i mogła kraść, a jeżeli to coście jej płacili rodzice zabrali musiała ratować się niezbyt legalnym pokątnym paserstwem. ÂŻycie stwarza okropne warunki. - Odparł na wieści o roztargnieniu. - Czyli zaoferowała jej pani pracę bo widziała błąkającą się po mieście... to znaczy jakoś dokłądniej? przy kupcach an straganach? Jak dawno już u państwa nie pracuje? albo kiedy widzieliście ją ostatni raz? A jak i kiedy to też może pamięta pani gdzie? - Dopytywał z ciekawością.

Evening Antarii:
- Dla chłopca? To w takim razie bluzka bawełniana 5 grzywien, spodenki na szelkach do tego za 8, buciki 10. Sukienka ma być skromniejsza? To... Hmm... Mam tu taką, bawełnianą, w kratkę ciemnozieloną, o. 16 grzywien będzie- pokazała mężczyźnie sukienkę dotąd wiszącą na wieszaku.- O jeny, głowa boli od tych pytań!- zakwiliła kobieta. - Powoli... Ech... Niechno sobie przypomnę... Heniek! To z dwa tygodnie temu było. A wzięłam ją do sklepu, bo ona w tej okolicy wiecznie się szlajała, a to z bułką w ręku, albo z suchą kiełbasą. Czasem i tu przychodziła po nowe buty co łaska, to dawałam jej jakieś niemodne już, co się nie sprzedały. W sezonie ruch był to wzięłam ją do roboty, dziesięć grzywien za dzień jej wystarczało i pewnie ratowało życie. Przy kupcach to ja nie wiem... Tam na rynku to wiele takich jak ona się kręci. Może i była, co nie Heniek?
- Ano raz mi dzień dobry mówiła.

Forneas:
- 5, 8 , 10... jeny by się Frida przydała. - powiedział z lekkim rozżaleniem majac liczyć tyle tych kwot. - To jakieś 29? to 35 będzie dobrze? Mógłbym prosić o spakowanie tego w jakieś zawiniątko? ÂŻeby to łatwiej nieść było. Bardzo proszę. - odpowiedział wyjmując 35 grzywien i podając sprzedawczyni.

225 - 35 = 190 [Grzywien]

- Dwa tygodnie temu... więc udam się szukać dalej... a jeszcze jedna rzecz, czy mówiła coś konkretnego o swojej rodzinie albo co zrobi gdy już straciła u was pracę? - dopytywał czekając na zamówienie, licząc też na to, że zakupy pomogą chodź trochę odświeżyć pamięć.

Evening Antarii:
- O! Coś ty powiedział? ÂŻe Frida by się przydała? A skąd ty wiesz, że ona taka biegła w rachowaniu? Heniek, no powiedz, że ona prędzej wiedziała ile klient ma zapłacić, nim ja na kartce to dodałam! I to nawet takie trudne rzeczy. Bystre dziecko to było. Heniek, weźże to spakuj-kobieta podała mężowi zakupy Forneasa. Grzywny schowała do pudełeczka pod ladą.
Mężczyzna owinął ubrania w specjalny papier i zawiązał sznureczkiem. - O tak może być?- podsunął klientowi jego zakup.
- O rodzinie to tylko, że jej tam jeść nie dają no i rzadko kiedy rodzice są w domu. I mama straszliwie kaszle i wciąż zbiera pieniążki na lekarstwa u jakichś magów, bo zwykłe zioła nie pomagają. A każdy wie, że magowie to zdziercy jakich mało. Ojciec to pijak, tyle wiem- mówiła pulchna kobiecina. - A pan krewny Fridy, że taki zainteresowany? I nie, nie mówiła co będzie robić... Pewnie to co i przedtem. W karty grać, ha ha!

//Otrzymujesz:
Nazwa: Pakunek z odzieżą
Opis: Pakunek zawiera odzienie dla chłopczyka i sukienkę.

//Podpowiem, że jeśli uznasz, że wiesz już co się stało z Fridą, to bez robienia np. dalszych rzeczy możesz wrócić do punktu rekrutacyjnego i opowiedzieć. Długość zadania zależy właściwie od ciebie.


Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej