Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Epickie Starcie Tytanów

<< < (14/15) > >>

Rikka Malkain:
-Co mam mówić? Ja i Arletta... to prawda, ale nigdy nie byłem w jej domu. Poznaliśmy się już po tym jak zająłem się gangsterką. Nie chciałem jej narażać!
Rikka wróciła do stołu trzymając w dłoniach pospolite dłuto, niewielki młoteczek i stalowe szczypce. Może nie był to sprzęt godny profesjonalnego kata, ale ktoś z odrobiną wyobraźni mógł tym wiele zdziałać. Na czole Kaspra pojawiły się już pierwsze krople potu.
-Chcesz zacząć?-Zapytała towarzysza.

Mohamed Khaled:
- Jeśli ja zacznę, wiele z niego nie zostanie... - powiedział cicho, spoglądając bacznie na Kaspera. - Nie chciałeś narażać, powiadasz? Wiesz co? Wkurwiasz mnie.
Wyłożył mu dwa silne ciosy na brzuch.

Rikka Malkain:
Kasper stęknął z bólu, ale szybko zacisnął zęby i nie odezwał się ani słowem. Wiedział już, że ciężko mu będzie wybronić się z tego wszystkiego przy pomocy perswazji, ale nie zamierzał dać się łatwo złamać. Z tajnego przejścia do domu sir Gwidona korzystał wielokrotnie, gdy chciał się potajemnie spotkać z ukochaną. Nie miał jednak zamiaru wyjawić tego tym dwojgu. Kto mógł wiedzieć, jakie mieli zamiary? Po chwili namysłu Rikka odrzuciła szczypce na podłogę i powoli obeszła stół stając za plecami swojej ofiary. Położyła dłuto i młotek na kamiennym blacie, po czym złapała mężczyznę za ramiona i zmusiła do położenia się na plecach. Wampirzyca szybko wskoczyła na stół siadając na nim na kolanach i unieruchamiając głowę blondyna między swoimi nogami. Kasper krzyknął widząc jak dziewczyna sięga po młot i dłuto. Z całych sił zaczął wierzgać nogami, jednak zostały one przytrzymane przez maurena. Rękoma próbował rozchylić uda wampirzycy, ale okazało się to dla niego za trudne. Rikka wsadziła mu dłuto do ust nie siląc się na szczególną delikatność. Uderzyła młoteczkiem po raz pierwszy wybijając szlachcicowi jednego z siekaczy. Ten zawył żałośnie, ale nie był wstanie wyrwać się prześladowcom. Oprawczyni dała mu kilka chwil by się trochę uspokoił i ponowiła zabieg pozbawiając więźnia kolejnego zęba. Torturowany zawył jeszcze głośniej. Znowu nastąpiła przerwa w czasie której Kasper musiał się mocno postarać by nie zakrztusić się krwią lejąca się z dziąseł. Dziewczynie nie sprawiało to szczególnej przyjemności, ale też nie miała przed takim działaniem jakichś specjalnych oporów. Ktoś mógłby powiedzieć, że to tylko zło konieczne. Jeszcze kilka minut i mężczyzna stracił kolejnego zęba. Wtedy Rikka uznała, że tyle wystarczy, bo nie chciała żeby jej zdobycz zemdlała z bólu. Zeszła ze stołu. Kasper, gdy tylko go puściła, obrócił się na bok i wypluł krew na podłogę. Dyszał ciężko próbując dojść do siebie. Odrobinę zniecierpliwiona wampirzyca ponowiła pytanie.
-No więc? Jak udało ci się tam wejść? Czemu nie widziałam jak to robisz? Czemu nikt nic nie widział?
-Potfoly... Fyyy.. Co chcece zlobic Allecie? Po co wam to...

Mohamed Khaled:
- Odpowiedz!
Jego oczy stałe cię ciemniejsze, a głos bardziej złowrogi. A'abiel przejął kontrolę, chcąc samemu uczestniczyć w tych zabawach. Nie zamierzał się pierdolić. Będzie brutalny.
- Mów! Mów! Mów! Mów!
Każdemu słowu towarzyszył mocny cios. Czy to w brzuch, czy w szczękę, nawet raz uderzył w interes i dwa woreczki.
- Boli? - warknął. - Może jeszcze bardziej. Mów!
Uderzył go raz jeszcze, z całej siły w brzuch.

Rikka Malkain:
-Pfestancie! Dosc... Nie moge...- Kasper stracił ochotę na dalszą zabawę. Może wystraszył się, że jeśli nie zacznie gadać czarnoskóry zwyczajnie zakatuje go na śmierć.
-Jest takie ukłyte psejscie. Za kastanem w moim ogrodzie, sam kasałem to kiedys wybudować. Da się tamtędy sejśc do nieczynnego od dawna odcinka kanałów. Jetno z wyjśc jest w willi sir Gwidona, w pifnicy.
-Kanały? Romantyczne. Jest coś jeszcze?
-Fejście jest samknięte. Mechanizm otwiera się syfrem, tak jak sejf. Kod to 6,9,8,2.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej