Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Epickie Starcie Tytanów

<< < (13/15) > >>

Mohamed Khaled:
Rzucił bezwładne ciało na stół. Nie był to lekki zabieg, ale szczerze mówiąc, Kruk nawet na to nie zwracał uwagi. To ścierwo zasługiwało na najgorsze. A może nie? Nie znał jego życia. Ale tak przeczuwał, ot co!

Rikka Malkain:
Rzucony na stół mężczyzna w dalszym ciągu się nie poruszył, co mocno zaniepokoiło Rikkę. W kilku krokach dopadła do stołu i przyłożyła ucho do jego twarzy. Oddychał. Potrząsnęła nim trochę i wymierzyła mu kilka policzków, co sprawiło że zaczął powoli odzyskiwać świadomość. Wampirzyca szybko odebrała mu całe uzbrojenie jakie jeszcze miał przy sobie i czekała aż otworzy oczy. Po chwili Kasper uniósł dłonie i przetarł twarz. Z przerażeniem odkrył gdzie się znajduje.
-Gdzie ja jestem? Kim jesteście? Co ja tu robię?!

Mohamed Khaled:
- Masz przejebane, mówiąc szczerze - powiedział.
Jego głos nie zdradzał żadnych emocji. Patrzył na Kaspera chłodnym wzrokiem, pełnym tajemniczego uczucia. Coś, czego ten chłopak za chwilę zazna.
Ból.
- Gotowa?

Rikka Malkain:
Rikka kiwnęła głową i wróciła do szafki po przydatne narzędzia. Obok mebla złożyła broń należącą do więźnia.
-Jesteś w bliskich relacjach z Arletą, córką sir Gwidona. To prawda?-Zapytała znając odpowiedź.
-Co? Tak... To o to chodzi? Przysłał was jej ojciec?
-Nie.
Młody szlachcic z trudem usiadł na stole i chciał postawić nogi na kamiennej podłodze, jednak powstrzymało go spojrzenie maurena. Był bezbronny i mocno poobijany, a czarnoskóry mężczyzna nie wyglądał jakby miał pozwolić mu odejść. Kasper przełknął ślinę. Zgarnięty z ulicy przez dwójkę nieznajomych o podejrzanych zamiarach i zamknięty w półmrokach jakichś podziemi szybko zaczął tracić odwagę. Mimo tego starał się jeszcze zachować twarz. Zza zamkniętych drzwi za jego plecami dobiegł go cichy szloch kobiety. Prawda. Ten gość nie żartował, miał ostro przejebane.
-Spotykasz się z nią od tygodni. W jej willi, gdy rycerza nie ma w mieście. Musisz mi powiedzieć, czemu do tej pory nie odkryłam jak udaje ci się niezauważenie przedostawać ze swojej posiadłości do ich domu...
-Ja nigdy nie byłem w tej willi!

Mohamed Khaled:
ÂŚcisnął pięści i przyłożył mi z haka prosto w brzuch.
- Radzę Ci mówić po dobroci, inaczej będzie boleć. I to strasznie...
Część wypowiedzi wytonował o wiele groźniejszym tonem, niż na początku. Kasper, patrząc na Maurena mógł dostrzec, jak w jego oczach zapłonęły niebezpieczne płomyki i same gałki zaczęły delikatnie ciemnieć. Potem jednak ustały.
- Będziesz mówił, czy wolisz boleśniejszą wersję?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej