Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Tajemnicza tajemniczość
Silion aep Mor:
- Elf? Hmm... Niech no pomyślę... A! Ten elf. Bardzo ciekawy osobnik, przybył tutaj w nocy, pił, grał w kości z "Brzytwą" - kiwnął głową na złowrogiego maurena którego podświadomie się bałeś - Potem się przespał i gdzieś wyruszył. - odpowiedział Ci zgarniając grzywny z szynkwasu.
Nawaar:
Krasnolud dopił piwo, by się nieco uspokoić potem odstawił pusty kufel na szynkwasie i wytarł swoją mordkę. - Dziękuję za informacje i za piwo było wyśmienite! Pochwalił tutejszych piwowarów i samego karczmarza. - A, więc idę pogadać już z kolejnym osobnikiem, bo ten elf dobrze się ukrywa. Kiellonowi nie podobało się to, że musi iść do tego maurena oczywiście nie bał się go, po prostu jego aparycja nie była zbyt przyjemna a na pierwszy rzut oka wydawał się mu na buca co w życiu nigdy nie zaznał rozrywki. Takie miał pierwsze wrażenie choć nowo przeważnie bywa zgubne, więc krasnolud podszedł do niego i rzekł.
- Doberek masz pan chwilę na rozmowę? Oderwał człowieczynę od jego zabawy z nożem rzucając pytaniem, bo ów mauren był teraz jedynym informatorem, co do wiadomości na temat Janusza a powoli krasiowi kończyły się fundusze na płacenie każdemu.
Silion aep Mor:
- Yyy... Czego tam krasnoludku? Jak leci? O czym chcesz porozmawiać? Sztacha? - zasugerował papierosa po czym wziął łyka piwa które stało mu na stole a następnie rzucił sobie kośćmi, wyraźnie mu szło.
Nawaar:
Jakie dziwienie pojawiło się na twarzy krasnoluda kiedy mauren okazał się normalny a nie gburowaty, ba nawet chciał poczęstować szlugiem, lecz ten krasnolud nie palił za łoił za trzech czasem czterech. Jednak przysiadł się do człowieka o ciemniejszej karnacji i opowiedział swój problem choć właściwie był to, problem pewnej wieśniaczki, która nie umiała męża przypilnować. Teraz jednak nie miał wyjścia i musiał latać za jednym facetem po miastach, wsiach i bogowie wiedzą gdzie jeszcze go nogi poniosą.
- Za papierosa podziękuję, ale możesz mi wyjawić gdzie się podział Janusz ponoć z nim w kości grałeś i proszę nie każ mi mówić jak wyglądał i w co był ubrany, bo mówię to już chyba z piąty raz. Kiellon już na serio wyrył sobie rysopis elfa na pamięć i będzie potrzeba wiele alkoholu, aby mógł o nim zapomnieć.
Silion aep Mor:
Mauren przypalił sobie wyrób tytoniowy, puścił kółeczko z dymu po czym znów wziął łyka piwa.
- Elf? Janusz? Ten dziwak co z mapą chodził? Nie wiem gdzie poszedł ale był taki szczęśliwy że aż się nawalił jak szpak a później przegrał tą mapę w kości. No przyznam że po alkoholu mu szczęście nie dopisuje. - zaśmiał się - Mimo wszystko wydawała się dla niego ważna gdyż próbował się ze mną awanturować bym mu ją oddał ale wiesz krasnoludzie, ja się tak łatwo nie dam zastraszyć, tym bardziej byle wieśniakowi z podgrodzia... - mówił szybko.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej