Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Tajemnicza tajemniczość
Nawaar:
Krasnolud natychmiast wszedł do środka, by się rozejrzeć za strażnikami. Widział ich twarze wcześniej, więc nie powinien mieć trudności z rozpoznaniem.
Silion aep Mor:
Jak też krasnolud się poprawnie domyślił i ujrzał na oczy, strażnicy przebywali w karczmie, raczyli się najlepszym piwem, rozmawiali z tą piękną kelnerką która zniesmaczyła się beknięciem Kiellona. Zajadali w najlepsze i ogólnie balowali.
Jak było widać, podrywanie kelnerki szło im naprawdę dobrze.
Bawili się tak dobrze że nawet nie zwrócili na Ciebie uwagi a poza tym dlaczego mieliby to robić.
Nawaar:
Krasnolud zauważył dwóch mężczyzn zabawiających się z młodą kelnerką i wtedy przypomniała mu się piosenka, że on by chciała do trójkąta takie tango libido. Bardzo znana pieść wśród krasnoludów była piękna i pełna ważnych słów. Zaistniała sytuacja bardzo do tego pasowało, lecz Kiellon musiał powiedzieć pas i podszedł do strażników, którzy byli już na fajrancie i zagadał a wtedy kelnerka spojrzała na niego i odwróciła wzrok wtedy też brodacz się uśmiechnął pod nosem tak delikatnie, ale w końcu przemówił do strażników, aby szybko zakończyć to po co przyszedł i dać odpocząć parze ludzi.
- Przepraszam, że przeszkadzam, ale poszukuję Janusza elfa w kwiatowej koszuli, skórzanych spodniach i czarnych butach. Wiecie może gdzie wyszedł albo przebywa?
Spytał się mężczyzn, którym popsuł właśnie miły wieczór, ale cóż siła wyższa ewentualnie w najgorszym przypadku postawi im po piwie.
//www.youtube.com/watch?v=95ZERR5HUHo
Silion aep Mor:
Strażnicy wcale nie zareagowali jakoś nie towarzysko na Twój widok, wręcz przeciwnie, uśmiechnęli się i chętnie Ci pomogli.
- Panie krasnoludzie, ostatnio widzieliśmy go cztery dni temu o północy, jak na warcie staliśmy, był cholernie podniecony, szedł w stronę wzgórza. No a wiem to stąd że Jaromir lubi tam pod drzewko się przejść i wypłynąć z siebie co nieco substancji. Widział tam właśnie Janusza jak coś zakopywał a potem ponoć się kierował w stronę Chmielowa. - opowiedział.
- No tak było. Z tym że nie jestem do końca pewien czy to jednak Chmielowo było by wiesz, noc, mgła jeszcze siadła. Ogólnie mam nadzieję że Ci to pomoże. - rzekł wesoło - A teraz chodź ty mój słowiczku... - rzekł do kelnerki biorąc ją pod ramię i prowadząc na górę. Trochę wbrew jej woli ale nie było widać by wielce oporowała.
Nawaar:
No i w końcu natrafił na ślad zaginionego jaka była jego radość w tym momencie omal nie podskoczył i ucałował strażnika, ale krasnoludzki charakter go powstrzymał i dobrze. - Panowie nawet nie wiecie jak rad jestem, że mi pomogliście. Dzięki wam kobieta nie będzie zalewać się krokodylimi łzami, tylko powiedz mi jeszcze jedno, którędy do tego Miodowa i jak daleko to jest? Dojdę tam na pieszo przed zmrokiem? Zasypał pytaniami dobrego człowieka nawet nie komentował tego, że jeden z nich poszedł na górę z kelnerką, która nie stawiała oporu, bo w końcu każdy lubi pochędożyć się dobrze. Kiellon zwarty i gotowy czekał na dalsze wyjaśnienia czyli odpowiadania na jego pytania.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej