Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Tajemnicza tajemniczość
Nawaar:
- Dziękuję. Odpowiedział przyjaźnie do przechodnia i udał się we skazany adres najpierw ulica Pstrągowa, którą znalazł łażąc kawałek i w końcu dostrzegając wielki znak z napisem ulicy. Krasnolud szybko przystąpił do marszu, by za chwilę stanąć przy bramie a następnie zauważając budynek gdzie było o dziwo pełno gości to wiedział już, że trafił do karczmy, gdzie otwierając na oścież wejściowe drzwi wykrzyknął w stronę karczmarza.
- Karczmarzu! Dajcie najlepsze zimne piwo jakie posiadacie na stanie. Kiellon był spragiony, więc nie mógł czekać potrzebował alkoholu, aby wzmocnić swój organizm przed poszukiwaniem mężusia. Dziwił się sobie, że przystał na propozycję bez interesownie, ale widok takiej kobiety zmącił mu umysł. Brodacz zarzucając swoją gadką usiadł przy samotnym stoliku oczekując zimnego portera.
Silion aep Mor:
Budynek był duży i znajdował się przy samym murze miejskim, z zewnątrz zadbany i ładny, wybudowany z drewna. Dwupiętrowy, na dole posiadał miejsce do spędzenia miłego czasu a na górze pokoje do spania.
Nad drzwiami zawieszony był wykonany z metalu śledź pod którym znajdowała się nazwa przybytku - "Szybki ÂŚledź".
Karczma w środku była pełna ludzi, krasnoludów, elfów i innych ras, była wypełniona gośćmi po brzegi którzy w taką pogodę musieli sobie jakoś ulżyć i odetchnąć.
Właściciel stojący za szynkwasem był niezmiernie zadowolony z tak obwitego zarobku, co było widać po jego wyrazie twarzy i optymistycznym nastawieniu do wszystkich przybywających.
Co chwila lał zimne lokalne piwo, robione na chmielu z Chmielowa, po czym dodawał do niego kostek lodu które chyba musiał mu dostarczać jakiś mag...
Słysząc zamówienie, karczmarz kiwnął głową z uśmiechem po czym wziął pierwszy z brzegu kufel i nalał tam Chmielowskiego Mroczniaka. Skinął dłonią na kelnerkę, bardzo urodziwą kobietę, jeszcze piękniejszą niż ta którą spotkałeś na podgrodziu. Wzięła piwo i dostarczyła je do twojego stolika oznajmiając iż masz do zapłaty 3 grzywny za kufel orzeźwiającego napoju.
Nawaar:
Krasnolud widząc kelnerkę wywalił nieco oczyszka z powodu wyjątkowej urody kobiety. W tym mieście same były urodziwe, więc dobrze jednak trafił. Kiellon uśmiechnął się szeroko widząc zimne piwsko i bez zastanowienia sięgnął po nie wypijając je w całości do tego stopnia, że piana znalazła się na jego brodzie a resztę kropel spływało po niej i opadała na ziemię tak był spragniony nasz kochany brodacz oczywiście po wszystkim mocno beknął dając wyraz swojego zadowolenia i szacunku dla karczmarza, bo lud to inny wyraz podziękowania za tak dobry trunek. - Piwo to moje paliwo. Oznajmił i wycierając twarz z pianki, która została wytarta do czysta przystąpił do działania mające na celu odnalezienia męża wieśniaczki. Dlatego podszedł do karczmarza umieszczając opłatę za piwo.
- Proszę oto trzy grzywny. Mówiąc to wyciągnął pieniążki i położył je na ladzie w międzyczasie pytając o elfa.
- Karczmarzu czy widziałeś może wielkiego elfa, który zowie się Janusz?. Ponoć jest wysoki, brązowowłosy z zielonymi oczyma, a ubrany był w zieloną koszulę z kwiatowymi motywami oraz miał na sobie skórzane spodnie i czarne buty.
Zasypał pytaniami biednego karczmarza, ale to był pierwszy na drodze do poznania prawdy o ewentualnym pobycie elfa.
2900g - 3g - 2897g
Silion aep Mor:
Wszyscy w środku patrzyli się na Ciebie z niedowierzaniem gdy jak zwierze dorwałeś się do kufla z piwem, widząc cieknącą z ust pianę co poniektórzy, odwrócili wzrok gdyż w ich guście było to wyjątkowo obleśne. Sama kelnerka nawet nie chciała na to patrzeć tylko zniknęła gdzieś na zapleczu.
Gdy beknąłeś, kilka osób wstało, będąc zniesmaczonym Twoim zachowaniem i rzucając pogardliwe spojrzenie karczmarzowi wyszli bez słowa.
Właściciel westchnął i spojrzał w Twoją stronę, wzrokiem wyrażającym współczucie pomieszane ze zdziwieniem i lekkim przybiciem.
- Krasnalu, zachowuj się jakoś, klientów mi spłoszysz... - rzekł spokojnie - Janusz? A po co szukasz Janusza? Hmm... No nie wiem, nie wiem... - poklepał się po mieszku dając Ci znak.
Nawaar:
Kiellona nie obchodził świat jako taki, tylko dbał o siebie jak przykazało krasnoludzkie powiedzenie i zarechotał hałaśliwie widząc uciekające pospólstwo, po prostu ludzie nie umieli się bawić według niego . Nawet się nie obraził na karczmarza za niezbyt kulturalne podejście choć mógł taki miły był dla niego i powinien go docenić za gest przyjaźni. - Janusza szuka żona ponoć lubił tutaj przebywać. Człowieku zrób to dla dobra kobiety, która wypłakuje się teraz z tęsknoty i umartwiania nad zaginionym mężem. Kiellon nie będąc głupi na razie nie płacił człowiekowi, bo sam miał węża w kieszeni, jednakowoż liczył na to, że poruszy on twarde serce karczmarza na wieść o żonie zaginionego.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej