Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Tajemnicza tajemniczość
Silion aep Mor:
- Syn TEGO Kharima? Tego rycerza co się zabił? - spytał spoglądając z niedowierzaniem na swojego kompana.
- Trunki? Ach, napiłbym sie dobrego piwa. - rozmarzył się drugi.
Nawaar:
- Tak tego samego. Odpowiedział z żalem w głosie, ale widocznie sława jego ojczulka wyprzedziła go na wiele lat do prozdu, lecz Kiellon nie miał ochoty się z tego cieszyć on, tylko pragnął dostania się do miasta na jego szczęście obyło się bez nużących pytań a słysząc rozmarzony głos drugiego strażnika tęskniącego o piwie postanowił zapytać. - To, jak panowie mogę przejść? Spojrzał na dwóch mężczyzn.
Silion aep Mor:
- To co Jachu, przechodzi? - spytał towarzysza.
- Przechodzi Stachu. - odpowiedział mu.
- Dobra, wchodź synku. - rzekł wesoło.
Teraz miasto stało przed tobą otworem.
//Wchodzisz do Atusel od północy, opisz sobie co widzisz. ;)
Nawaar:
Brodacz po rozmowie dwóch strażników nareszcie mógł wejść do miasta od strony północnej. Krasnolud zrobił kilka kroków do przodu i całe miasto stanęło przed nim otworem! Miasto wydawało mu się znacznie większe niż to co widział na horyzoncie patrząc od strony wioski, ale coś mu się tutaj wydawało podejrzane a skoro jego krasnoludzki móżdżek to dostrzegł to każdy nowo przybyły też mógł zobaczyć na własne oczy jak ludzie i nieludzie szybko łazili, gdzieś słychać było krzyki, wrzaski gdzieniegdzie chodzili strażnicy sprawdzając czy wszystko jest w porządku, można było rzecz, że miasto tętni życiem, ale takim nienaturalnym. Na pierwszy rzut oka wyglądało to na szykowanie się do czegoś, czegoś poważniejszego jak na wojnę albo coś znacznie gorszego, a dopiero co krasnolud opuścił tereny ogarnięte wojną,co za czasy nastały! Jednak tymczasowo wstrzymał się od komentarzy, bo pewny nie był jedynie miał podejrzenia. Dlatego bez oporów szedł dalej rozglądając się i szukając knajpy "Szybki śledź" sama nazwa znaczyła, że podają wszystko szybko, ale Kiellon tak łażąc zgubił się i trafił na jakąś dzielnice biedoty, gdzie wszędzie pełno żebraków proszących o drobne na chleb do tego waliło jak z japy jakiegoś ogra i ogólnie był straszny syf, smród i ubóstwo oczywiście krasnolud nic im nie dał, bo miał węża w kieszeni choć rozumiał, że mają ochotę coś wypić sam z chęcią by to zrobił natomiast tego powrócił on na główną ulicę i zapytał przechodnia o karczmę.
- Przepraszam, ale czy mógłbyś wskazać mi drogę do karczmy "szybki śledź"?
Silion aep Mor:
Miasto wbrew pozorom nie wyglądało na podenerwowane, ludzie zachowywali się całkowicie naturalnie i normalnie, może poza tym że mieli już dość tej duchoty i chętnie prosili by o burzę dającą wytchnienie. Ich normalne zachowanie spowodowane było tym iż jedynie straż miejska wiedziała o stanie wzmożonej czujności i to oni mieli specjalne rozkazy.
Po drodze minąłeś koszary oraz plac treningowy który co dziwne o tej porze był wyjątkowo zaludniony, bardzo dużo ludzi i nieludzi ćwiczyło tam walkę, strzelectwo i tym podobne.
Karczma "Szybki śledź" wcale nie zawdzięczała swej nazwy tempie realizowanych tam zamówień, lecz szalenie popularnemu wśród Myrthańskich piratów alkoholowi o tej samej nazwie co przybytek.
Przeszedłeś przez dzielnicę biedoty i dotarłeś na rynek, centralny punkt w mieście.
- Co? Aaa... Proszę iść ulicą Pstrągową, na zachód i pan dotrze pod bramę, tam już pan znajdzie budynek. -odpowiedział.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej