Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Tajemnicza tajemniczość

<< < (3/28) > >>

Nawaar:
Krasnolud miał dwie możliwości, którą najpierw wybrał najbliższą czyli udania się do karczmy po zaginionego mężusia pięknej wieśniaczki. Dla niego było to dziwne, że opuszczał taką kobietę zamiast robić z nią dzieci ku chwale Ventepi, ale najpierw miał jeszcze jedno zasadnicze pytanie.- Powiedz mi jeszcze jak wyglądał, żebym nie zaczepiał każdego chłopa po drodze z resztą sobie poradzę, bo mam dwa punkty zaczepienia. Brodacz czekał na opis męża gładząc się po brodzie.

Silion aep Mor:


Kobieta już wytarła wszystkie łzy z oczu i poprawiła biust na twoich oczach.
- Pierwsze co trzeba zaznaczyć, to to, iż Janusz jest elfem. Jest wysoki na prawie 2 metry, brązowowłosy z zielonymi oczyma. Piękny i szczupły. Ostatnio był ubrany w w zieloną koszulę z kwiatowymi motywami, brązowe skórzane spodnie i buty, czarne buty, tak, one były czarne, napewno. - mówiła szybko mając nadzieję że zaraz ruszysz szukać jej męża.

Nawaar:
Krasnolud zakodował sobie wszystko w czaszce, bo każdy szczegół był ważny. - Dobrze już wiem kogo mam szukać i gdzie mam iść oczekuj mnie za niedługo, bo raczej myślę, że odnajdę twojego męża, także miej się ku nadziei. Powiedział gładząc się po bujnej brodzie. - Na mnie już pora. Rzekł pocieszając kobietę i ruszył w stronę miasta udeptanym traktem liczył na to, że trafi do miasta bez niepotrzebnych problemów i innych takich. Budynek karczmy wydawał się dla niego dodatkową zachętą, bo z chęcią napiłby się zimnego piwka podczas poszukiwań.

Silion aep Mor:
Tak więc wędrowałeś pośród tej duchoty w stronę miasta. Pogoda była jaka była ale nie można było na to nic poradzić.
Wszelakie środki strzegące prawa w Atusel już wiedziały o incydencie z atakiem na Zuesh, wiedziały że szykuje się wojna dlatego zostały postawione w stan gotowości.
Miasto coraz szybciej się zbliżało, zbliżało aż wreszcie dotarłeś do bramy miasta. Stojący tam na warcie strażnicy zatrzymali Cię.
- Ktoś Ty? Po co przybyłeś do miasta Atusel? - zapytał pierwszy ze strażników spoglądając na Ciebie z góry - dosłownie - oraz na swojego znajomego trzymającego wartę wraz z nim.

Nawaar:
Kransolud maszerował równym krokiem w stronę miasta przez chwilę wydawało mu się, że temperatura wzrosła i zrobiło się jeszcze gorzej niż było. Niestety Kiellon nie był bogiem, aby zmienić tą niekorzystną pogodę dlatego nawet nie narzekał a zaakceptował ten okrutny stan. W końcu spocony, zziajany i zmęczony dotarł do północnej bramy miasta do miejsca pełnego karczm i napitków, do których było mu tęskno, lecz zanim przeszedł przez bramę został zaczepiony przez staż, gdzie została postawiona o dziwo w stan pełnej gotowości co dało do myślenia krasnoludowi. Srają się, jakby wojna wybuchła. Kiellon zwiesił wzrok i przemówił do strażników, by ci go przepuścili. - Kiellon aep Kharim- przedstawił się choć pewnie strażnicy i tak nie pamiętają jego ojca, ale zaraz po tym zaczął swoją poważną wypowiedź czemu nawiedza to miasto. - Jestem podróżnikiem z Efehidonu, poszukiwaczem znamienitych trunków tego świata i dlatego chcę odwiedzić tutejsze karczmy, bo w stolicy wszędzie już piłem i chcę skosztować tutejszych specjałów wydając trochę monet z mojej sakiewki. Odpowiedział, jak najbardziej prawdziwie w końcu krasnolud lubił wypić, a że musi iść do karczmy odnaleźć męża wieśniaczki to za bardzo nie minął się z prawdą choć i tak był przygotowany na sto pytań do, gdyż strażnicy pewnie niechętnie będą chcieli go przepuścić, chyba że będzie miał ogromne szczęście.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej