Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Tajemnicza tajemniczość

<< < (22/28) > >>

Silion aep Mor:
- Heh... Już Ci mówiłem... Pod lasem za wsią. Ponoć kiedyś Armin z Silionem natknęli się na jego chatkę gdy rozwiązywali zagadkę morderstw tu i w okolicznych wsiach. Nie wiem zbytnio jak tam trafić bo nigdy tam nie byłem, nie czułem takiej potrzeby ale obstawiam że to ten las za Chmielowem co na nim ten czerwony znaczek był... - mówił nie do końca przekonany do tego czy ma rację - Nie mam zielonego pojęcia jak się gada z takimi typami ale ponoć interesują go dziwne przedmioty.

Nawaar:
Kiellon podrapał się po brodzie słuchając słów maurena o szamanie i gdzie prawdopodobnie mógł się znajdować a było to w kierunku gdzie elf napisał "O, tak!" Czyli praktycznie nie miał wyjścia i będzie zmuszony odwiedzić tą nietypową osobę. - Dobra to idę do niego. Powiedział i zabrał sobie księgę po tym wziął bronie od ochroniarza a potem wyruszył za wieś, aby dojść do szamana tam liczył na spotkanie z elfem, bo już nie wiedział co ma robić natomiast zdał sobie sprawę, że nogi będą potrzebowały masażu i to nie na żarty.

Silion aep Mor:
Krasnolud wędrował sobie traktem na północ, wzdłuż Chmielowych pól. Droga strasznie się mu dłużyła gdyż nogi bolały go niemiłosiernie. No ale nie mógł nic poradzić skoro chciał pomóc pięknej niewieście w potrzebie. Szedł tak i szedł, temperatura nagle spadła do około 10 stopni Celsjusza. Niebo ozdobiło więcej chmur.
W ten krasnolud usłyszał tętent kopyt, gdyby się odwrócił to dojrzałby jakiegoś posła jadącego na złamanie karku, mniej więcej w stronę lasu. Czyżby była to nieoceniona pomoc dla nóg zmęczonego wędrowca?

Nawaar:
Krasnolud poczuł już zmęczenie na swych nogach oraz stopach łażenie nie było dla niego, bo krasnoludowie są bardziej niebezpieczni na krótkich dystansach. Kiellon sapał sobie i oddychał znacznie głośniej. Droga mu się dłużyła i nie widział jej końca, ale nie miał wyjścia, by pomóc pięknej wieśniacze musiał pokonywać coraz większe kilometry nawet widok chmielowych pól nie napawał go już taką radością jak wcześniej a do karczmy po kolejnego browara nie chciało mu się wracać na jego szczęście natomiast temperatura spadła i zachmurzenie się wzmogło, więc uśmiechnął się nieznacznie, że chociaż bogowie nie mają go tak całkiem w dupie do tego usłyszał tętent kopyt nadciągających w jego kierunku od strony północnej czyli miał okazję na małą podwózkę, ale jak miał niby go zatrzymać, bo kobietą nie był aby pokazywać nogi na środek drogi też nie wyskoczy, bo zostanie przejechany, wiec zaczął machać ręką błagalnie wręcz prosząc o krótką podwózkę w okolice lasu.

Silion aep Mor:
//Ty idziesz na północ więc poseł jedzie z południa.

Posłaniec widząc ledwo stojącego na nogach krasnoluda o dziwo się zatrzymał gdyż bał się iż wpadniesz mu pod kopyta konia a sam w sobie trakt był wąski, chcąc nie chcąc musiał się zatrzymać.
- Panie, co pan? Zejdź mi pan z drogi bo strasznie się spieszę, wiozę bardzo ważne wieści z Atusel. Nie chciałbym pana potrącić a trakt cholernie wąski. - mówił mężczyzna ubrany w ciuchy z emblematami Marszałka Siliona.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej