Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Tajemnicza tajemniczość

<< < (21/28) > >>

Nawaar:
Krasnoludowi ciężko było odszyfrować, więc zaklął pod nosem parę razy, gdyż niektóre runy były napisane niedbale a do tego były przechylone w prawo, jednakże odczytał je po ciężkiej przeprawie i dla niego znaczyło to tyle, że jest to mapa skarbu! Szukajcie a znajdziecie! To nie mogła być pomyłka i na pewno chodziło o skarb dobrze, że Janusz sprawdził kilka innych miejsc, więc brodacz mógł sobie zaoszczędzić wędrówki do tego doszło, że nie poczuł się zawiedziony no może raz czytając elfie runy, o tym że tutaj nie opłaca się szukać. W głowie Kiellona pojawiła się wizja bogatej jaskini pełnej kosztowności, więc postanowił nie dawać po sobie oznak, że coś zrozumiał wolał tą informacje mieć dla siebie nim bogactwo przeleci mu koło nosa a przy okazji uratuje elfa i uszczęśliwi jedną biedną kobiecinę lepszej sytuacji nie mógł sobie wyobrazić. Dlatego patrząc na mapę starał się zapamiętać konkretne miejsce pobytu elfa i po zapamiętaniu powiedział/- Cholera nic tu nie ma! Mówił wkurzony na siebie, by jakoś zniechęcić Brzytwę. - Kolejna wskazówka nic nie znacząca, cóż będę musiał iść i poinformować wieśniaczkę, że jej mężulek nie powróci. Wzruszył ramionami robiąc dziwny grymas na twarzy. - Przynajmniej dałem z siebie wszystko i czas złożyć kobiecie rewizytę. Dziękuję za ukazanie mi mapy okazałeś się prawym człowiekiem, więc nie będę już przeszkadzał. ÂŻegnam Skłonił się lekko pomachał jeszcze karczmarzowi na do widzenia wziął księgę, odebrał bronie od ochroniarza i ruszył w drogę powrotną, by dać sobie szanse skręcenia w stronę lasu. Temperatura była dość przyjemna do tego zachmurzenie sprawiało, że fajnie mu się szło przez las co jakiś czas patrzył czy ktoś go nie śledzi.   

Silion aep Mor:
Krasnolud jednak nie wyszedł z budynku gdyż Brzytwa zaczepił go rozmową.
- Coś mi tutaj kręcisz brodaczu... Nie lubię jak ktoś kręci, wiedz że oprócz kości grywam też w karty gdzie liczy się znajomość ludzkich odruchów, bez tego można stracić małą fortunę, a ja... - przypalił sobie - Zawsze wygrywam. Ta gra nazywa się Maureńskim Pokerem. Mówiąc to drgała ci lewa powieka oraz głos się lekko zmienił, na taki wyraźnie podniecony. Co tam zobaczyłeś? Cokolwiek by to nie było nie zabiorę Ci tego ale jeśli ta mapa jest magiczna lepiej zanieś ją szamanowi mieszkającemu pod lasem gdy już Ci nie będzie potrzebna. Z pewnością mu się przyda. - mówił szybko lecz z lekką nutką zawiedzenia próbą okłamania go.

Nawaar:
Krasnolud musiał wyłożyć kawę na ladę. - Na pierwszy rzut oka to mapa skarbu, ale nie mam pewności, lecz mimo to pójdę tam, ponieważ może tam przebywać Janusz a ja tylko dla niego specjalnie tyle wędrowałem. ÂŻona na niego czeka już cztery dni. Powiedział całą prawdę, z której wydedukował jak jakiś detektyw. - Dasz mi odejść to sprawdzić? Zapytał, bo co mu innego pozostało.

Silion aep Mor:
- Tak, teraz już tak i odwiedź szamana. Może nawet coś na tym zyskasz. - rzekł po czym odpalił kolejnego papierosa.

Nawaar:
- Szaman?! Ale, co ja mam mu powiedzieć i gdzie do znajdę? Powiedział zdziwiony i zaskoczony, że taki osobnik zamieszkuje wieś. Krasnolud musiał dowiedzieć się więcej o otaczającym go świecie i osobniku w postaci szamana. W jego mniemaniu tacy szamani mieszkają w pustelniach albo jaskiniach daleko od ludzi oddając się swoim rytuałom a tutaj ma chatkę jego świat powoli staje na głowie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej