Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Tajemnicza tajemniczość
Silion aep Mor:
Między domami, które ze sobą sąsiadowały (stały na przeciwko siebie) stały dwie wieśniaczki z czego jedna płakała i żaliła się tej drugiej. A była to bardzo piękna kobieta, z wyjątkową wiejską urodą. Gdy Cię zobaczyła podniosła głowę i podeszła w Twoją strone.
- Panie, dobrze że jesteś. Może Ty mi pomożesz? Tutaj na wsi taka znieczulica. - pytała proszącym głosem.
Nawaar:
Krasnolud przemierzając wąską ścieżkę pomiędzy dwoma domami natknął się na kobiety, która jedna z nich płakała i żaliła się drugiej, więc raczej dobrze trafił. Kiellon spoglądając na nią serce zaczęło bić mu znacznie szybciej a do tego jego myśli zeszły z zupełnie innym kierunku a ślinka zaczęła mu z paszczy lecieć, bo cóż tu mówić więcej po prostu brałby ją. Dlatego kiedy podeszła wytarł się, aby nie wyglądać na niedorozwój i nie odstraszyć kobiety, po czym skupił się na porządnej wypowiedzi. - Tak, tak ja nie pomogę pewnie, że pomogę. Powtarzał się będąc zauroczony jej urodą, by w końcu wypowiedzieć te słowa. - Ale w czym mam pomóc panienko? Zapytał już normalnie opanowując swoje emocje, lecz kobieta mogła wyczuć, że ma brodacza jak na widelcu.
Silion aep Mor:
- Bo wiesz Panie, mój mąż gdzieś zanikł, nie było by to nic dziwnego bo często znika i nie ma go z dzień ale on już nie wraca od czterech dni. Boje się że uwiodła go jakaś wiła czy inna rusałka lub mnie zdradza menda jedna... Bądź co bądź jaki by nie był, martwię się o niego. - tłumaczyła, przy tym zamaszyście gestykulując rękoma.
- Proszę, panie, pomóż... - otarła łzy z oczu.
Nawaar:
Wysłuchał kobietę machając głową ze zrozumieniem a tak naprawdę to zerkał na jej biust, ale tak dyskretnie.
- Dobrze, dobrze tylko spokojnie wszystko rozumiem. Wie pani gdzie podział się mąż, w którą stronę się udał coś co mnie nakieruje na właściwie tory poszukiwań. Spojrzał wtedy w zaczerwienione oczy od płakania.
Silion aep Mor:
Krasnolud niezbyt mógł się gapić w biust kobiecie o głowę od niej wyższej ale to już narrator pominie.
- Zwykle zdarzało mu się zabalować w karczmie "Szybki śledź" położonej w mieście przy jego zachodniej bramie ale czasem też przesiadywał na wzgórzu za miastem, podziwiał stamtąd morze. - znów tłumaczyła - Ech... Jak ja bym chciała by mój Janusz znów mi poczytał na dobranoc... - rzekła z tęsknotą.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej