Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Prelodium do wojny [fabularny Mohameda]
DarkModders:
Kobieta dorzuciła do ognia ostatni kawałek drewna po czym spojrzała na ciebie. Była zdziwiona twoją propozycją ale też i zawstydzona. Westchnęła głęboko po czym odpowiedziała.
- Zawadzała bym ci tylko. Dziękuje, ale nie skorzystam z tej propozycji. - powiedziała kładąc się na kocu. Nic już więcej nie powiedziała.
Mohamed Khaled:
- Dobrej nocy... - szepnął i sam się położył
DarkModders:
Szybko zasnąłeś, prawie jak kamień, można by rzec. Noc mijała ci spokojnie do czasu aż nie zostałeś zbudzony mocnym kopniakiem prosto w twarz. To było bardzo bolesne. W dodatku po raz kolejny usłyszałeś kobiece krzyki i szamotaninę. Otwierając oczy zobaczyłeś jak dwóch łotrzyków trzyma związaną Tamarę. Ty zaś byłeś związany i rozbrojony. Wszystkie twoje bronie leżały kilka metrów dalej na ziemi. Nie miałeś jak się uwolnić. Przed tobą stało sześciu łotrzyków wyszydzając cie. Zauważyłeś na ich pancerzach wyryty napis "Mosiężna Dłoń".
- Czarnuch dał się skuć, a taki byłeś nieustraszony! Pokaż no jak to się uwalniasz larwo!
Po tych słowach sprzedał ci porządnego kopniaka a reszta zgrai wybuchła śmiechem. Tamara widząc to zaczęła krzyczeć.
- Zostawcie go! Nie bijcie go! Proszę. - krzyczała upadając przy tym na kolana.
- Marlo zabierz ją stąd, bo nie ręczę a przypierdolę jej! - powiedział poirytowany całym tym zajściem. Owy Marlo chwycił z drugim łotrzykiem kobietę i wyprowadzili ją. Wtedy usłyszałeś znajomy dla ciebie głos.
- Mohamed... Nareszcie cie dorwałem. Nie pamiętasz mnie? - powiedział po czym wszedł do środka. Był to Brandic.
- Policzymy się z tobą poważnie, zobaczysz, ale wiesz co, nie zabiję cie tak szybko. Będziesz cierpiał! A później skończymy z tobą raz na zawsze.
Po tych słowach kolejny raz wszyscy ryknęli śmiechem.
Mohamed Khaled:
- Ostatnio też probowaliscie. Wtedy pozegnaliscie Billiego. Chcesz aby na pewno, by tym razem żegnali Ciebie? - zachrypial złowrogo.
Zaczął niepostrzeżenie ruszać rękoma, by poluznic więzy. ÂŹle zrobili, że z nim zadarli. Zwłaszcza teraz... I popełnili jeden zasadniczy błąd... Tkneli Tamare. Tego im nie daruje
Szamotal się powoli, czekając tylko na uwolnienie rąk. A potwm zacznie się masakra
DarkModders:
- Billi był słaby, tak samo jak ty. - powiedział z szyderczym uśmiechem. Po tych słowach odwrócił się do swoich towarzyszy.
- Wyprowadzić tą dziwkę. Potem zobaczymy na co ją stać.
Po tych słowach wyprowadzili ją a Brandic ruszył ku wyjściu. Na odchodne rzekł jeszcze do ciebie.
- Do zobaczenia, czarnuchu. - powiedział po czym wyszedł. Nie udało ci się tak szybko oswobodzić by zdążyć ich dogonić i się z nimi rozprawić. Było już za późno.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej