Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Prelodium do wojny [fabularny Mohameda]
Mohamed Khaled:
Czyli to była Mosiężna Dłoń... Lewis... Zemsta za ostatnie zlecenie? Czy może coś innego...? Skoro kazali go zlikwidować, w tym wszystkim musieli maczać palce Wilki... Czyli Nicholas znów trafił na jego trop. Kurwa.. Jakby nie mógł się od niego odpierdolić raz na zawsze. To było dawno i nie prawda! Czemu on tak długo trzyma urazę?!
Skoro chciał wojny, to będzie ją miał...
Zgniótł kartkę, schował ją w kieszeń i ruszył przed siebie.
DarkModders:
Kolejny raz wkroczyłeś w uliczki spowite całkowitymi ciemnościami. Nie wiedziałeś gdzie szedłeś, po prostu szedłeś.
Mohamed Khaled:
Rozmyślał dużo nad tym, co.ma teraz zrobić. Nastały dla niego ciężkie czasy... Wojna z Brugrardem nie będzie lekka. Nie zamierzał się.jednak poddawać.
DarkModders:
Idąc tak usłyszałeś nagle kobiecy krzyk i wołanie o pomoc. Po chwili usłyszałeś także jakieś męskie głosy i szamotanine. Typowa noc w podgrodziu. Szumowiny wyżywały się na kolejnej bezbronnej kobiecie. Odgłosy dobiegały z niewielkiej uliczki oddalonej 60 metrów od ciebie.
Mohamed Khaled:
Wysunął szybko ostrze i.ruszył pędem w stronę alejki. Sam.w sumie nie wiedział dlaczego. Nie powinno.go interesować to nic nie warte życie. A jednak ruszył na pomoc.
Wbiegł w aleje, stał zalsnila złowrogo.
- Puszczać ją, kurwa. Bo obiecuje, że wam odetne te małe kiełbaski, a was samych skatuje na śmierć
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej