Pomachał lecącej niczym ptak Evening. ironia? ÂŻadnej nie wyczuł.
-Zatem chodźmy.- odrzekł idąc ku zejściu na podpokład. Chwilę tak szli, aż doszli do kambuzu. Rycerz zaczął przeszukiwać górne szafki, do których Elizabeth nie miałaby nigdy dostępu. Wpierwszej były przyprawy, w drugiej konserwy, w trzeciej suszone owoce, w czwartej suszone mięso, w piątej pomarańcze - by nie załoga na szkorbut nie chorowała. W szóstej alkohole. Było to dowodem na to że przyprawy, konserwy, suszone owoce, suszone mięso, pomarańcze i alkohol są nie dla niziołków. A on tej zakaz miał zamiar złamać.
-Piwo, miód, wódka, spirytus, wino?- zapytał niziołki.