Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rynek zbytu
Marduk Draven:
-Chyba będę tu częściej wpadał.- rzucił na na widok miasta w oddali.-Stawiam piwo jak zajedziemy.
DarkModders:
Mortis się zaśmiał.
- Najpierw cie zszyjemy potem do karczmy wpadniemy. Od tej całej podróży w brzuchu mi burczy.
Marduk Draven:
A mi sie chce jebać...- odezwala się Pazuzu po długiej ciszy.
Zakonnik zaśmiał się w myślach jak i na głos.
-Moja sytuacja ma tą zaletę że mogę i jeść i być szytym na raz.
DarkModders:
Po kilkunastu minutach dojechaliście do bram Tihios. Gwardziści uważnie się wam przyglądali. Na widok rannego Marduka jeden z nich wyszedł na środek i zagrodził wam drogę halabardą. Mortis posłusznie zatrzymał konia. Wtedy z wartowni wypadło czterech innych podchodząc bliżej konia. Ten, który was zatrzymał, zapytał.
- Skąd jedziecie i co się mu stało?
- Wracaliśmy z Efehidonu kiedy zaatakowały nas zębacze. On niestety nie miał za wiele szczęścia.
Na tym skończył swoją wypowiedź. Wtedy ten rozkazał pozostałym.
- Znieście go z konia i pomóżcie mu dojść do wartowni. Migiem! Jasne?
Dwóch gwardzistów pomogło ci zejść z konia doprowadzając cię do wartowni gdzie przesiadywał jeden z doświadczonych gwardzistów znający fach medyczny. Wartownia nie była duża. Mieściło się tam kilka stolików, wieszaki na opancerzenie, szafki i tym podobne. Na twój widok podniósł swój wzrok zza talerza pełnego zupy. Odłożył łyżkę i zapytał.
- A ten co? Kolejny nie legalny przemytnik?
- Ranny jest, trzeba go o patrzeć. - powiedział jeden z gwardzistów. Usiadłeś na krześle.
Gwardziści odeszli a ten z wartowni wstał od stołu, wziął podręczną torbę medyczną i podszedł do ciebie.
- Co ci się stało?
Marduk Draven:
-Jechaliśmy tutaj, wioząc to co zostało z mąki. Zaatakowały nas zębacze, a będąc z Bractwa ÂŚwitu chciałem pozwolić uciec mojego kompanowi. Ubiłem je, ale jeden zdążył mnie podrapać po plecach, mikstura lecznicza zatamowała krwawienie, ale trzeba to zszyć.- odrzekł Rycerz pewnie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej