Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rynek zbytu
DarkModders:
Mortis tak uczynił. Po tych czynnościach położył sie zasypiając jak dziecko. Zasnąłeś dosyć szybko. Wygodne łóżko dawało poczucie wygody to też poprawiało sen. Rano zostałeś obudzony potrząśnięciem. Wraz z nimi usłyszałeś głos Mortisa.
- Pobudka! Zaraz spóźnimy się do młyna. Szybko, szybko!
Marduk Draven:
Rycerz otworzył oczy. Ostrożnie się podniósł.
-Zartacie świeć nad tym dniem.- był wyspany. Ułożył tylko pościel, by zostawić ją w porządku.-Zatem prowadź.
DarkModders:
//Mamy 9:00. Na zewnątrz sypie śnieg i to dość obficie.
Za nim wyzbierałeś sie z domu Mortis czekał już na ciebie na polu wraz z dwoma końmi. Po twoim wyjściu skierował sie, wraz z końmi, w stronę młynu.
Marduk Draven:
Rycerz zarzucił kaptur na głowę, bowiem nie chciał moczyć włosów i poszedł za Mortisem. Po chwili się z nim zrównał.
-ÂŁadna pogoda.- rzekł.
DarkModders:
- Idealna. - odpowiedział ci krótko. Mortis nie za bardzo przepadał za zimą.
Po chwili marszu dotarliście przed młyn.
--- Cytuj ---W centrum wioski mieści się młyn, który daje prace wielu ludziom z wioski. Pszenica, która tu przybywa jest przetwarzana na różnego rodzaju mąki. Niewielka jej część trafia do karczm jako słód do piwa. Rzeka, która przepływa koło młynu zasila go. Lekko już podniszczony powstał po odbiciu wioski przez oddziały Gwardii Ludowej. Powstał on w miejscu starego magazynu buntowników. To właśnie stąd mąka rozchodzi się po całej wyspie i trafia do każdej karczmy w postaci pieczywa. Młynem zajmuje się miejscowy sołtys, który trzyma nad nim piecze. Z powodu dobrej jakości mąki czerpie z niego wielki zysk. Bez młynu wioska nie poradziłaby sobie finansowo.
--- Koniec cytatu ---
Przed nim panował niesamowity tłok. Wszędzie stały wozy do których pakowano worki z mąką. Były to ostatnie partie nowego towaru przed rozpoczęciem się Veris i nowych zasiewów. Pozostałą część pszenicy trzeba było właśnie pozostawić na zasiew, a po ostatniej wojnie za dużo jej nie zostało. Mortis podprowadził konie bliżej młynu. Wtedy usłyszałeś głos dobiegający od strony wozów a był skierowany właśnie do was.
- Mortis, do cholery, co tak długo? I gdzie ty masz w ogóle wóz? - zapytał wyraźnie zainteresowany brakiem wozu i spóźnieniem Mortisa.
- Po drodze miałem wypadek. Wóz mi się rozwalił. Koła odpadły a pozostała część wozu sama się rozwaliła. Co poradzę na to że te wozy są w kiepskim stanie? Ty przecież tego doglądasz.
Biff zaczerwienił się ze złości. Zacisnął dłonie w pięści ale szybko opanował się. Widziałeś że za chwilę może dojść do rękoczynów a tego nikt nie chce.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej