Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Rynek zbytu

<< < (29/63) > >>

Marduk Draven:
W końcu Rycerz skończył swój posiłek. Podziękował.
-Gdzie mogę odnieść naczynie?

DarkModders:
- Nie fatyguj się. Ja odniosę. - powiedziała wstając od stołu i zbierając drewniane miski. Wraz z nimi udała się do kuchni.

Marduk Draven:
Oddał jej swe naczynie i na powrót zasiadł koło Mortisa. Wciąż czuł pyszny smak w ustach. Napiłby się piwa, ale tak przy dzieciach nie wypada. Zebrał dokładnie wszystkie włosy i ściągnął z nadgarstka rzemień. Zawiązał na włosach dwukrotnie - nie za mocno, nie za lekko.
-Zastanawiam się, czy by nie pójść rano do szewca, jeśli go tu macie, by mi opończę zszył.- rzucił. Wszak, Rycerz z poszarpaną opończą nie wyglądał dostojnie.

DarkModders:
- Tu raczej ciężko o taką osobę. - powiedział wstając od stołu. - Czas iść spać. Twoje łóżko to te od okna. - powiedział pokazując ci je. Byliście przecież w pokoju z łóżkami.

Marduk Draven:
-No dobra, załatwię to po powrocie do Efehidonu.- odrzekł podchodząc do łóżka i klekając przed nim. ÂŁokciami oparł się o łóżko, splótł palce jakby w jedną pięść. Jego umysł wraz się oczyścił z wszystkich myśli tego dnia. Zamknął oczy. Uciął nawet kontakt z Pazuzu. Głowę oparł o dłonie. Dało się słyszeć jedynie jego szept.
-Zartacie, dziękuję Ci za ten dzień, oraz każdą okazję do krzesania Twego światła jaką mi dziś dałeś. Bądź miłosierny dla rodziny która mnie przyjęła, dla gwardzistów którzy mnie opatrzyli. Bądź okrutny dla moich i Twoich wrogów. Pomóż mi lepiej władać nad swoim złem, przekuwać je na narzędzie światła. Tobie zawierzam kolejny dzień i każdy jaki po nim przyjdzie. Ja Twój miecz. Dubhenn haern am glǎndeal, morc'h am fhean aiesin, dzięki Tobie.- wstał i położył się.-Niech zgaśnie każda świeca, prócz tej Pana. Zartat niech nad wami czuwa tej nocy.- po czym zamknął oczy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej