Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Rynek zbytu
Marduk Draven:
-Zatem chodźmy.- odrzekł poprawiając pas który podczas wyścigu się trochę obluzował.
DarkModders:
Po chwili dotarliście pod dom Mortisa. Była to drewniana chata pokryta strzechą. Dom był nie wielki ale z zewnątrz wyglądał na przytulny. Koło domu Mortisa zauważyłeś nie wielką stajnię do której to właśnie poszedł odprowadzić konie. Wrócił po chwili zapraszając cię do środka.
- Witam u siebie. Proszę, rozgość się.
Dom posiadał dwie izby: kuchnie i część mieszkalną. Dom był raczej ubogi. Słysząc głos Mortisa z izby wybiegła dwójka dzieci: syn i córka, krzycząc radośnie na widok ojca. Ten przytulił je po czym wprowadził cię do izby gdzie właśnie przesiadywała żona Mortisa.
- Może to nie są warunki dla rycerza ale to wszystko co mogę dla ciebie zaoferować.
Marduk Draven:
-Służymy biedniejszym od siebie, by mogli żyć godniej. Przy czym sam nie zamieszkuję w luksusowych komnatach a w małym domku na podgrodziu.- odrzekł-Witam panią domu, oraz pociechy.- odrzekł skłaniając się nisko.
DarkModders:
Kobieta nie śmiało odpowiedziała ci.
- Dzień dobry. Proszę usiąść. Na pewno jest pan głodny. - powiedziała wstając i lekko się kłaniając. Pierwszy raz w życiu przyszło jej gości prawdziwego rycerza. Dzieci stały obok ciebie przypatrując się twojej broni.
- Co to jest? Mogę się tym pobawić? - spytało wyraźnie zaciekawione twoim mieczem.
Marduk Draven:
-Dla Ciebie proponuję jednak drewno, ale kto wie, może kiedyś też taki dostaniesz? Bractwo ÂŚwitu jest otwarte dla każdego.- odrzekł dziecku, zdejmując rękawice i głaskając je delikatnie po głowie.-Rycerz może jeszcze nie, droga pani, ale już niedługo.- odrzekł siadając. Sprawdził delikatnie szwy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej