Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W pogoni za opętanym
Torstein Lothbrok:
Torstein zaśmiał się widząc tę scenkę. Spoważniał jednak po chwili.
-Dokładnie. W okolice Atusel. Trzeba wymyślić, jak ich z karczmy wywabić, by Gacek mógł im zrobić swoje cytując komandora, unga bunga.
Dragosani:
- Błogosławieni ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli zacytował Drago. Odpiął od pasa woreczek z solą. - Ale ja nie mam szans być błogosławiony, więc wiecie co robić. - I podał woreczek najbliżej znajdującej się osobie - Torsteinowi. Mógł to zrobić wcześniej, zaraz po zebraniu grupy. Mógł, ale nie chciał! Nie to, że zapomniał, czy coś. To był przemyślany wybór. Wszak dekonspiracja ewentualnego opętanego mogła narazić niewinnych ludzi w Miodowie.
- Niech formalności stanie się zadość - dodał, tak jakby na zachętę.
Torstein Lothbrok:
Wiking chwycił woreczek, otworzył i włożył doń dłoń, bez żadnych oznak bólu. Po tym podał go Gedranowi.
-Tam gdzie mieszkałem, gdzie inne królestwa wyznawaly boga- cieślę- będącego jednym bogiem- w trzech osobach, tak wiem- kto to kutwa wymyślił, też tak mówiono. Uwierzyć że ponad gromowładnego Thora, woleli boga który dał się zabić
Melkior Tacticus:
- Mowa o tym synu cieśli co miał 12 rybaków ze sobą? Dał się zabić by zbawić ludzkość. Zresztą, i tak każdy kto miał farta zostać wskrzeszonym powie że widział się z Rasherem.
Torstein Lothbrok:
-Ten sam. Cóż, Skandynawia w końcu uległa. Robiłem jako najemnik, ale uznałem że nie będę robił dla tych co w imię religii pokoju i miłosierdzia palą na stosie. Tak trafiłem do Valfden, Bekartow i polowania na opętanego krasnoluda.- podsumował dużym łykiem miodu.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej