Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W pogoni za opętanym
Kazmir MacBrewmann:
- Nihil sratus pierdatus coś tam coś, miała Kasia buty. Co się dzieje że jedziemy z tym tu wąpierzem na jakże urokliwą wycieczkę?
Gedran:
Gedran już miał kopnąć krasnoluda w pysk z buta, gdy nagle dowiedział się ze to swój chłop.Popatrzył się na rozespanego towarzysza i rzekł,
- Wampir egzorcyzm, będzie odprawić na jednym z naszych, który znajduje się w zajeździe "Pod Młynem".A ty co tutaj robisz? domu nie masz ze śpisz, gdzie popadnie jak jakiś bezdomny pies.
Kazmir MacBrewmann:
- Kogo trafiło? - spytał z ciekawości, nie troski - Za daleko mie biegać do stolicy. A tak sie kuwa złożyło żeśma tym wozem z Atusel wracali z Themem po rejsie na Dihok... czy inny chuj. Musiał jo przysnąć.
Dragosani:
Słowo "rejs" źle się kojarzyło wampirowi. Odczuwał wobec niego takie.wewnętrzne "a fe". O ciekawe do niedawna lubił morskie podróże, więc to pewnie efekt niedawnych przeżyć. I przejdzie mu. Wszak musi sobie kupić jakiś statek, by móc się popisywać. Teraz jednak, słysząc słowo "rejs" i wiedząc, że ła niego samego średnio się go skończyło, dyskretnie wsunął dłoń do woreczka z solą. Nabrał jej szczyptę... I rzucił w twarz krasnoluda. Musiał to sprawdzić. Mógł co prawda kazać mu wsadzić do soli... Ale sposób wypowiedzi brodacza działał mu na nerwy. No i nie wiadomo gdzie wcześniej krasnal pchał łapy.
Kazmir MacBrewmann:
- A chleb gdzie? Rzucił po tym jak wąpierz sypnął mu solą w twarz, może to ich zwyczaj? Krasnolud wiedział jednakże o co chodzi.
- Wiesz, każden jeden w Bastardo sprawdzany jest. Tylko... O kurwa! Jedziemy po Yarpena i Ashoga? Bo oni jedyni unikali Iriny biegającej po zamku z worem soli i opiłków srebra...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej