Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W pogoni za opętanym

(1/33) > >>

Torstein Lothbrok:
Nazwa Wyprawy: W pogoni za opętanym
Prowadzący: Melkior Tacticus
Wymagania: ÂŻadne
Uczestnicy: Dragosani, Gedran, Kazmir aep Groth, Melkior Tacticus, TheMo, Torstein Niedźwiedzia ÂŁapa

[member=26602]Gedran[/member]
[member=312]Dragosani[/member]
[member=24422]Melkior Tacticus[/member]
[member=25802]TheMo[/member]
[member=26303]Kazmir aep Groth[/member]

Wróciwszy do Bastardo, Torstein zaczął szukać któregoś z kompanów, by udać się do Miodowa, jak wskazał Komandor.

TheMo:
Na dziedzińcu zebrali się wszyscy obecni w danej chwili w Bastardo Bękarty. W centrum był ułożony stos pogrzebowy na którym już spoczywało ciało zabitego przez opętanych człowieka. Obok niego stał Themo dzierżąc w dłoniach zapaloną pochodnię. Dowódca nie lubił pogrzebów. Zwłaszcza, że to na jego barkach spoczywał obowiązek chowania towarzyszy. Gdy już wszyscy byli gotowi, rozpoczął swą mowę pożegnalną.
-Dziś przyjdzie nam żegnać jednego z naszych braci, który zginął prawie we własnym domu. Rozumiem wasze poruszenie i niedowierzanie. Niestety, w dzisiejszych czasach nigdzie nie jesteśmy bezpieczni. Można powiedzieć, że poległ w walce z naszym największym wrogiem. Bo jak różne nasze interesy są, wciąż największym zagrożeniem są siły otchłani, które zapuszczają się coraz bardziej. Bowiem wróg nie śpi, on wciąż czuwa ukryty pośród nas, a kiedy się ujawni gotowy musisz stać. Wybór jakże prosty - zwycięstwo albo śmierć, lecz każdy z nas jest gotów już zapłacić cenę te.
Rzucił pochodnię pod stos, a kawałki drewna powoli zaczęły zajmować się ogniem, który w końcu zaczął trawić ciało. Themo odsunął się trochę od żaru i patrząc się w płomienie, przyłożył wyprostowany palec środkowy i wskazujący do hełmu. Tak oddał honory swemu człowiekowi. Tylko tyle mógł zrobić w tej sytuacji. Ułatwić towarzyszowi jego ostatnią podróż, prosto do Rashera. Oczywiście to zdarzenie odbije się echem w strukturach kompanii.

Torstein Lothbrok:
Torstein zaszedł na pogrzeb. Słuchał przemowy generała, z daleka.
Zapłacą za to...
Stos zapłonął. Wiking uderzył się w pierś, zniżył głowę. Zasalutował do stosu, do ognia, do dymu. Z dymem do krain Rashera jechał jeden z jego Bękartów.

Gedran:
Gedran po nie długim przebywaniu w magazynie, wyszedł z niego i skierował się wprost na dziedziniec.Będąc już nie daleko dziedzińca, zobaczył kompana Torsteina oraz tłum ludzi, żegnających jednego ze swoich towarzyszy.Przystanął na chwile i wysłuchawszy nie długiej przemowy, nieznanego mu do tej pory mężczyzny, podszedł bliżej i spoglądał na unoszący się dym podpalonego stosu.

Melkior Tacticus:
Tymczasem w równoległym wszechświecie kalesonów... Yyy... To znaczy... Na drugim niemalże końcu kraju, w stolicy, elf i wampir zwany Dragosanim kontynuowali rozmowę w drodze po konia wąpierza.
- Na prawde mi przykro że odrywam cię od nic nie robienia.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej