Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W pogoni za opętanym

<< < (9/33) > >>

Dragosani:
- Ich fizjologia... - Rzucił okiem na Torsteina, nie bardzo wiedząc czy woj wyglądający na człowieka poczciwego, lecz prostego, znać może takie słownictwo. Uogólnił więc. - Organizmy działają w dużej części tak jak u zwykłych ludzi. Więc dobrze prawisz. Zaś rozpoczynanie akcji w karczmie pełnej ludzi jest wybitnie nierozsądne. Każdy łowca... - Tutaj spojrzał wprost w oczy Marii, uśmiechając się lekko. No i dragowo. - Wie, że czasem lepiej zaczekać cierpliwie na okazję.

Torstein Lothbrok:
-Mimo wszystko. Jako agenci czeluści i apokalipsy, ich egzystencjalnym celem jest...- Torstein zaskoczył Draga słownictwem.- w końcu ruszyć te dupy które opętali i czynić te swoje plany. Ale zgadzam się. Lepiej poczekać, by karczma nie spłynęła krwią.
Chwila ciszy.
-Co do fizjologi...- zaczął-Jak opętańce mogą jeść, nie soląc jedzenia?- zagwozdka ta zniszczyłaby umysł niejednego myśliciela.

Dragosani:
- Ustami - odpowiedział Drago, rozwikłując tę epokową zagadkę.

Melkior Tacticus:
- Ot, kolejna tajemnica wszechświata rozwikłana. Gdzie ta pijacka menda Themo?

TheMo:
//Ta "pijacka menda" próbuje napisać więcej niż 2 zdania, pomimo niemal całkowitego wyczerpania baterii życiowych

I w tym momencie (w końcu) na horyzoncie pojawił się Themo na swym koniu. Wierzchowiec był już nieco zmęczony ciągłym galopem i ciągnięciu za sobą wozu. Szybko zlokalizował resztę drużyny, bo w końcu nie byli jakoś specjalnie ukryci. Po zobaczeniu ich, szarpnął lekko lejce, dając ogierowi chwilę wytchnienia. Spokojnie podjechał do nich i zatrzymał się tuż obok.
- Vivat Frater Notus - powiedział spokojnie, bardziej do rekrutów. -Komandorze, kanclerzu. Skłonił lekko głowę. Jego wierzchowiec też to zrobił, ale nie po to, by się ukłonić, tylko skubnąć nieco trawki, którą odkrył grzebiąc kopytem w śniegu.
-Witam też nasze wsparcie.
Powiedział do kobiety, której jeszcze nie znał. Wyjął stopy z ostróg i wyskoczył z siodła, lądując miękko na ziemi. Starał się to zrobić na tyle delikatnie, na ile pozwalał mu cały rynsztunek, który nosił ze sobą. Odchylił plecy do tyłu, by je rozciągnąć po podróży, gdzie niemal cały czas był zgarbiony.
-Dobra, już srać te oficja i uprzejmości. Mówcie na czym stoimy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej