Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
W pogoni za opętanym
Melkior Tacticus:
- Zasmucę cię, nie pijemy na służbie. Doświadczenie pokazuje że to nie popłaca. Odparł, wjechali do wioski. Reszty oddziału nie było.
- Lenie, kurwa mać.
Dragosani:
- Pełen profesjonalizm, jak widzę - skomentował wampir, a w jego głosie dało się wyczuć tylko lekką nutkę ironii. Ale za to trochę bardziej niż lekko zaakcentowaną.
- No to karczma? Postawię ci kubek mleka - zaproponował. Bo co tak mielibu stać i czekać na zewnątrz?
Gedran:
Gedran wstał z łóżka, rozciągnął ręce, podszedł do okna i popatrzył się w poranne słonce.
Kurwa mac zaspałem.
Mężczyzna chwycił w pośpiechu manierkę z wodą, przypiął ją do pasa i wybiegł z kwatery.Podczas biegu, spotkał na korytarzu Torsteina.Stanął i rzekł do niego, - Już dawno powinniśmy być w Miodowie.Generał najwyraźniej pojedzie konno, więc lepiej pobiegnijmy w miarę szybkim tempie, by nie przybyć na końcu.
Torstein Lothbrok:
-Racja. Komandor zgotuje na niezły opierdol!- odrzekł, po czym razem z kompanem ruszył, szybkim krokiem. W kilka minut opuścili Bastardo i w biegu ruszyli do wsi. Czymś między truchtem a sprintem, popijając przy tym z manierek. Drzewa mijane w biegu, krzaki, zwierzęta nie zwracały ich uwagi. Liczyło się tylko dotarcie tam jak najszybciej. "Maraton" trwał około 20 minut, gdy widzieli już Miodowo w niedalekiej odległości.
Melkior Tacticus:
- Mleko jest niezdrowe w tym wieku, po za tym to jestem wegetarianinem, i jadam tylko trawę i korzonki. Odpowiedział starając się nie wybuchnąć śmiechem. Dostrzegł idących pieszo rekrutów.
- Idą, oczywiście nie pomyśleli o wzięciu konia i wozu...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej