Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W pogoni za opętanym

<< < (4/33) > >>

Melkior Tacticus:
- Ale się nie da, nawet jeśli to na pewien czas. Byli coraz bliżej.

Dragosani:
Blisko, blisko, coraz bliżej. Tak można było podsumować podróż. Jechali sobie przez pola i lasy. Miodowo zbliżało się. Albo raczej oni zbliżali się do Miodowa. Ale to zależne od punktu widzenia.
- Daleko jeszcze? - zapytał w końcu Drago, przerywając ciszę.

Melkior Tacticus:
- Nie. W istocie było już blisko na tyle że dostrzec można było dymy z kominów, dojechali nad ranem. Reszta kompanii winna już tu czekać.

TheMo:
Otworzył oczy. Poranne słońce już zapuszczało swoje pierwsze promyki prosto w okna jego komnaty. To był znak, że trzeba wstać. Odrzucił futro pod którym spał i zszedł z łóżka. Po stopniu jasności uznał, że powinien dawno być w drodze, więc odpuścił sobie poranne ćwiczenia i zaczął zakładać zbroję. To zabierało mu zawsze najwięcej czasu. Niby już uzyskał wprawę przy przytrzymywaniu elementów, wyginaniu się by zapiąć rzemień, lecz nie był to czas taki, jaki by zszedł przy pomocy jakiegoś giermka. Nie chciał też wołać nikogo z Bękartów, by zaprzątać mu głowę taką błahostką. Po ukróconej porannej rutynie ruszył po schodach w stronę wyjścia. Po drodze odwiedził tawernę i zgarnął jabłko z koszyka. Pozostało mu udać się do stajni, gdzie już na niego wierzchowiec.

Dragosani:
Podróż zleciała im szybciej, niż dziecko z parapetu. Już widać było mieścinę. Wyglądała dość zwyczajnie, lecz na pewno miała jakieś cechy charakterystyczne, których nie było widać na pierwszy rzut oka.
- Jak znam twoich kumpli, to siedzą w karczmie, jeżeli już tutaj są - stwierdził Antares.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej