Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

W pogoni za opętanym

<< < (3/33) > >>

Dragosani:
Drago szybko przypomniał sobie mapę Valfden i rozmieszczenie co ciekawszych miejscowości na terenie wyspy.
- Trochę nie po drodze do Atusel... - mruknął, niezbyt szczęśliwy z racji czekającej ich, długiej podróży. Ale cóż, obowiązki wzywały. Tak więc popędził konia, aby podróż okazała się jednak krótsza niż dłuższa.

Melkior Tacticus:
- A tak w ogóle co tam słychać na froncie walki z Meanebem? Tym prawdziwym, magicznym. Spytał gdy opuścili stolice i pędzili na wschód, bardziej z ciekawości niż faktycznej troski o losy kraju czy świata. Bo ten kawałek skały nie był wszak jedynym. Chociaż... miło by było gdyby nie został zawładnięty przez chorego umysłowo pół czy tam ćwierć-boga.

Dragosani:
I w tym momencie Melkior aż prosił się o suchara. O jakąś głupkowatą odpowiedź w stylu "Głośno jak po wytarciu chuja po seksie w najlepszą firankę kochanki". Albo coś podobnego. Wampir naprawdę musiał się powstrzymać. Ledwo mu się udało.
- Czy ja ci wyglądam na maga? - odpowiedział pytaniem. - Robię swoje, oczyszczam wyspę z opętanych. Co do innych spraw, cóż... nie wiem. Nie posiadam odpowiedniej wiedzy i umiejętności, aby coś bardziej magicznie zadziałać. Więc zostawiam to dla specjalistów - odpowiedział całkiem szczerze. Jechali sobie na wschód. Tak właściwie to trochę na południowy-wschód, gdyż to tam mniej więcej znajdowało się Miodowo.
- No a Bękarty są gotowe, aby stanąć do ewentualnej walki? Tej niemagicznej? Bo nie oszukujmy się, czas krwawych bitew nadchodzi. A wasi ludzie całkiem nieźle spisali się na Zuesh - zagadał. I jego trochę bardziej motywowała troska o te ziemie i seat jako taki. Lubił je. Nie chciał, aby stały się piekłem.

Melkior Tacticus:
- Bo ja wiem? Walczyć umiemy, nawet zdziczałe wampiry z Kardon nam uległy po niemal rocznej kampanii, ale demony? Na Zuesh ciężar szturmu przyjęło Bractwo ÂŚwitu, my osłanialiśmy ich z dystansu. Nie mówie że nie są gotowi. Po prostu... sam wiesz że mogą opętać połowę sił przed bitwą, lub w jej trakcie. Gdyby każdy mógł się wytatuować znamieniem Zewoli to wtedy można myśleć o stanięciu do bitwy. Zresztą, na Zuesh też opętało jednego z naszych. To jedno, po drugie. Pieniądze, nie jesteśmy Kruczym Bractwem które szło walczyć "w imię Wyższych Spraw". Jasne, stoimy po właściwiej stronie płotu. Ale nie narazimy życia za darmo.

Dragosani:
Drago nie skomentował słów o pieniądzach. Miał dość precyzyjnie określaną opinię o osobach, które walczyłyby w obronie jednego z ostatnich bastionów wolnej cywilizacji tylko dla pieniędzy. Jednak nie był to ani czas, ani tym bardziej miejsce na poruszanie takich spraw.
- Zabawnie byłoby otoczyć.całą wyspę jedną, wielką pułapką na demony. Sporo by to ułatwiło - odparł półżartem.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej