Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
ÂŁzy Fenile - Upadek Barona
Kenshin:
- Dziękuję- podziękował za przyniesiony posiłek i od razu rozlał wodę do szklanek, aby Eve również skosztowała tego krystalicznego płynu. W takich warunkach odpowiednie nawodnienie to podstawa! Ork teraz powąchał pieczeń i musiał stwierdzić, że tak smakowicie pachnie jak wygląda. Dlatego bez trudu dorwał się do sztućców i zaczął delikatnie kroić mięso i zachować wszelkie normy panujące podczas jedzenia posiłków. Kenshin był wychowany jak na orka choć tak naprawdę był zaklętym człowiekiem co za ironia losu, także zajadał się tą niebywałą pieczenią nie mówiąc nic, tylko czekał na odzew panny Antarii. Druid jedynie od czasu do czasu popijał świeżą zimną wodą by przepłukać swoje suche gardło.
Evening Antarii:
-Kenshin, ale ja nie widzę w tym sensu- przyznała. -Może i czas się tam zapętla, ale póki to nie ingeruje w nasz świat i w naszą rzeczywistość w zły sposób, to dlaczego mielibyśmy ryzykować nasze istnienia dla czegoś, co niby jest legendą, a niby prawdą. I nikomu nie robi to różnicy czy oni tam będą trwać lat sto czy dwieście, albo nawet tysiąc. Nie są tego świadomi, więc oni nawet nie wiedzą, że tam są...- przekonywała dalej. -To jest jakieś bezsensowne i absurdalne istnienie takiego tworu i bariery. Już lepsza byłaby dla nich śmierć albo ten wybór, nieważne jak dokonany: życie archaniołów czy kochanków, naprawdę nieważne. Byle by ta bariera nie powstała bo jest irracjonalna i przecząca zasadom logiki, a jednocześnie niektóre istoty w niej umierają więc jakiś czas musi tam być, bo skoro by go nie było, to jak mieliby umrzeć?-teraz to już zaczynało przechodzić w myślenie na głos, ale Eve chciała aby ork wiedział, co chodzi jej po głowie w związku z wieżą. -Niech tam tkwią, skoro była taka wola Barona. Dobrze, że nie mają wiedzy, że są tam zamknięci, że będą tam trwać wiecznie, ale nie wszyscy. Nie widzisz tych nieścisłości? Ze względu na nie właśnie nie zajmowałabym się tą sprawą, bo istnienie bariery przeczy wszystkiemu... to znaczy przeczy czasowi i przestrzeni, życiu i śmierci. Nie wiem jak to działa, jak potężny był baron by stworzyć taki twór genialny a zarazem jakoś ułomny.
Kenshin:
Ork przestał na chwile jeść i zamienił się w słuch, by dobrze wyłapać każde słowo płynące z ust anielicy. W sumie cała ta wypowiedź miała wiele sensu, więc co chwilę przytakiwał dając do zrozumienie, że sam nie miał wiedzy albo brakowało mu dedukcji, by połapać się w tym wszystkim. Dla niego liczyła się pomoc jednym albo drugim, bo w takich kategoriach to rozpatrywał, lecz Eve otworzyła mu oczy pokazując szerszy obraz wieży i rzeczy jakie tam się działy.
- Ja, tylko chciałem pomóc przerwać to szaleństwo, ale w Twoich słowach też jest prawda. W takim razie zrobimy jak uważasz, bo sam nie zamierzam ryzykować życia dla przekonania się czy legenda jest prawdziwa. Chociaż chciałbym ją sprawdzić, no cóż może innym razem.
Odetchnął i zaczął jeść dalej, aby skończyć na czas.
Evening Antarii:
Eve wyprostowała się i spojrzała na paladynów. Przebiegła po ich twarzach oczami. Byli wobec tego bierni, i tak nie weszliby do wieży. Może maksymalnie jeden.
-Dobra, możemy wejść. Ale ja naprawdę nie mam ochoty na walkę z tyloma wymagającymi przeciwnikami. Zabijamy tą Fenile z Baronem i będziemy mieć z głowy, a przy okazji przeżyjemy jakąś "przygodę". Może tak być?- spytała i wzięła sporego łyka wody. Później dostawiła pusty kufelek.
Kenshin:
- Myślisz, że mi by się chciało walczyć z tylko pomiotami zła? Zrobimy to tak, że będziemy szli za archaniołami oni się pozbędą zagrożenia a potem my zrobimy swoje i uwolnimy wieżę, o ile uda nam się przeżyć spotkanie z wiwrenami. Dlatego musimy być szczególnie rozważni, bo bez tego daleko nie zajedziemy.
Zwierzył się ze swoich obaw oraz "planu" jak mają go przeżyć, po czym dopił wodę z ładnego kubeczka i tym sposobem dał znać, że skończył jeść. Teraz mógł się zbierać, bo wszystko miał gotowe aby zapolować. Jednak zastanawiał się czy nie wyszedł z prawy przy skórowaniu, wyciąganiu gałek ocznych, spuszczaniu krwi i innych płynów ze zwierząt. Dlatego przypominał sobie wiedzę nabytą w konkordacie póki jest jeszcze czas.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej