Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Cenne zbiory
Mohamed Khaled:
- Pospolitym złodziejaszkiem bym się nie nazwał. Jestem raczej... osobą, która lubi kolekcjonować różne dobra. W tym złoto, jeśli wiesz, co mam na myśli. Nie zawsze muszą to być własności kogoś innego - odpowiedział, odpowiadając spojrzeniem. - Odpowiadając na pytania, to do posiadłości najlepiej byłoby wejść od frontu, choć z moimi celami nie zawsze jest to możliwe. Proponowałbym okna na tyłach posiadłości, piwniczkę, albo jakiś taras, jeśli takowy istnieje. Sam fakt, że jest to posiadłość strzeżona utrudnia takie rozwiązanie, nie jest ono jednak awykonalne. Na pewno znajdą się jakieś elementy środowiska, w których osoba taka jak ja się ukryje. No i oczywiście, najważniejsze... Takie zadania najlepiej wykonywać w nocy, gdy odległość widzenia przeciwnika jest ograniczona przez mrok... - jego głos był chłodny, pozbawiony skrupułów. - Co do targowania... Moja rasa jest w tym dobra. Jedna z lepszych, mógłbym powiedzieć. Targowanie na naszą korzyść jest nieuniknioną częścią naszego życia...
Zrobił krótką pauzę i kontynuował:
- Co do ostatniego. Cóż... Tu mógłby być problem, ponieważ z takimi sektami nie miałem do czynienia tak często, jakbym może chciał - a nóż, wywnioskowałbym z tego cenną lekcję? - co może delikatnie utrudnić sprawę. Myślę jednak, że postarałbym się jakoś wkupić w łaski i w odpowiednim momencie zawinąć swój cel, po czym czmychnąć gdzieś daleko, by mnie nie znaleźli.. Są to jednak tylko moje sugestie i nie jestem pewny, czy by to wypaliło.
TheMo:
Niziołęk skierował się ku drzwiom wyjściowym. Otworzył je i zmienił kartkę z "otwarte" na "zamknięte". Powrócił do ciebie.
- Widzę, że jednak znasz się na swoim fachu. No to przejdźmy do konkretów. Chciałbym mieć w swojej kolekcji trzy książki. Nie są one jakieś zwykłe. Bowiem są napisane w języku dracońskim a ich powstanie datuje się na jeszcze pierwszą erę, kiedy to draconi chodzili po Marancie. Istnieją tylko trzy egzemplarze i dziwnym trafem są tutaj, w Atusel. ÂŻebyś nie zachodził w głowę, jakim cudem, zostały one kiedyś zakupione przez bogatego kupca, który po upadku asteroidy przeniósł się tutaj. Jednak przez mgłę musiał zamknąć interes a po śmierci jego dobra zostały zlicytowane. I tak krążyły po Valfden. Aż w końcu udało mi się je zlokalizować. I tu wchodzisz ty, gdyż inne metody ich pozyskania zawiodły. Płacę 150 grzywien od każdego egzemplarza. Po skończonej robocie dokładam jeszcze 50, żeby sumka była okrągła. Wchodzisz w to?
Mohamed Khaled:
Nie musiał się długo zastanawiać. Misja może i była trudna, mogły go spotkać nieoczekiwane problemy... Ale propozycja tego, co mógł otrzymać.. No cóż. Nawet za niektóre morderstwa tyle nie płacili, choć były one ważne...
- Zgoda. Podaj mi obecną lokalizację tych ksiąg.
TheMo:
- Pierwsza jest w rezydencji von Huera w centrum miasta. Stary, bogaty kolekcjoner białych kruków. Ma w swoich zbiorach dość dużo dzieł. Jednak jaki majątek, taka ochrona. Ale uważaj, parę lat temu znalazł się jeden zdolny go okraść. Starzec wywalił więcej kasy niż łupy były warte by znaleźć złodzieja. Jakimś cudem mu się udało. Zamiast wydać go straży, zabrał go na swój statek. Plotki głoszą, że została z niego zrobione skórzane poduszki na których trzyma odzyskane fanty. Więc nie możesz zostawić po sobie żadnych śladów.
Druga jest w posiadaniu jakiegoś dziwaka zwącego się Guru Raileb. Jest on przewodnikiem jakiejś sekty co na siebie wołają Dzieci Garita. I tu jest problem, bo nie udało mi się go namierzyć. To bardzo zamknięta grupa. Wiem tylko tyle, że ten guru podczas obrzędów odczytuje fragmenty tej księgi.
Trzecia jest w domu aukcyjnym Borsta. Metoda pozyskania, dowolna. Więcej informacji musisz zdobyć sam. Powodzenia.
Mohamed Khaled:
- Ekhem, zanim jeszcze wyjdę - obrócił się do niziołka będąc przed samymi drzwiami. - Jak te księgi wyglądają? Jak je rozpoznam?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej