Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Cenne zbiory
TheMo:
Wchodząc zobaczyłeś, że wnętrze nie wygląda już tak okazale. Mimo to wokół niewielkie pomieszczenie było wypełnione rupieciami i nie tylko. Na wprost wejścia znajdowała się mała biblioteczka, po lewo od niej na ścianie wisiały różne trofea zwierzęce, jak łeb jelenia z okazałym porożem, białe futro i naszyjnik z kłów jakiegoś drapieżnika. W wolne miejsce postawiono stojak na bronie. Nie były one jakoś okazałe, ot zwykłe miecze. Znalazł się też fikuśnie wymodelowany łuk. Naprzeciw stała lada zajmująca całą ścianę i zakończona po obu końcach gablotami z najcenniejszymi rzeczami. Pośrodku stał sam właściciel. Pulchny niziołek uśmiechający się do ciebie i mierzący wzrokiem.
- Witaj szanowny Maurenie. Kupujecie czy sprzedajecie? Chociaż nie, widzę jak się przyglądasz tej biżuterii. Wy, lud pustyni zna się na kosztownościach.
Szybko podbiegł do gabloty i wziął szkatułkę z pierścionkami ułożonymi w rządku.
- Polecam ten ze szmaragdem. Twoja ukochana oszaleje z radości.
Mohamed Khaled:
- Jestem raczej typem... Samotnika - odparł cicho, spoglądając na pierścionki. - Jestem tu w sprawach biznesowych. Nie, nie chodzi o haracz, jeśli o tym pomyślałeś, drogi panie...
Zrobił krótką pauzę, by popatrzeć po wnętrzu sklepu.
- Ktoś taki jak pan... Hm... Właściciel z wieloma drogocennymi rzeczami, jak te pierścionki, które pan pokazywał, może niekiedy potrzebować pomocy... - zaczął powoli, spoglądając w oczy niziołka. - Ochrony przed bandytami... Wiem pan jak jest, prawda? Szukam zlecenia.
TheMo:
Niziołek odłożył szkatułkę z pierścieniami na miejsce. Na jego twarzy pojawił się niecny uśmieszek.
- ÂŻadni bandyci mi nie przeszkadzają. Jesteśmy w centrum miasta. Dodatkowo mam znajomości w Bękartach, więc ochronę już posiadam. Dobrze, że nie jesteś po haracz ani po to, by mnie zabić i zrabować cały lokal. To nie byłoby korzystne dla nas obu, a wiem iż nasze rasy doskonale znają się na interesach. Jednak ja nie lubię brać w ciemno. Jak widzisz każdy przedmiot tutaj jest dość oryginalny. Czy możesz pochwalić się tym samym?
Mohamed Khaled:
- Och, oryginalności mi na pewno nie brakuje - podejrzany, lekko mroczny uśmiech pojawił mu się na ustach. - Jestem człowiekiem, który - w przeciwieństwie do Bękartów - działa w cieniu. Nie biegnę na strażników, demonów, czy dziwkarzy z mieczem u góry. Moje zdolności.. Hm... Często przydają się też osobom, które chcą zyskać kolejne cenne i oryginalne rzeczy. A fakt, że jestem czarny tylko pomaga mi we wtopieniu się w mrok - uśmiech zniknął, zastąpiła go zimna obojętność.
TheMo:
- A więc pospolity złodziejaszek zabierający owoce pracy tym, którzy ciężko na to zarobili?
Niziołek wyszedł zza lady i podszedł do półki z książkami.
- Jak mówiłem mam tu wyjątkowe rzeczy. Czyli byłbyś w stanie uzupełnić skład sklepu o kilka drobiazgów.
Stanął plecami do ciebie i wpatrywał się głównie w puste miejsca w biblioteczce.
- Jak byś się dostał do strzeżonej posiadłości? I czy dałbyś radę okraść opętanego kaznodzieja otoczonego fanatykami z ich najcenniejszej rzeczy? Potrafisz się targować? A może masz jakieś inne zalety? I oby należała do nich umiejętność trzymania języka za zębami.
Niziołek obrócił się i z uśmieszkiem patrzył prosto w twoje oczy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej