Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Morza szum, rumu smak
Kazmir MacBrewmann:
W całej karczmie było schludnie, dominowali tutaj maureni co ciekawe. Przy stolikach siedziała grupka wojowników w ciekawych skórzanych zbrojach w kolorze czarno - czerwonym (janczarzy tacy jakby, szukam fajnego obrazka). Było kilku zwykłych ludzi, nawet jeden ork. Bar był czysty, wybór alkoholi zaś spory acz nie rozpoznawałęś nazw.
- Salam alejkum, coś konkretnie chcecie wiedzieć?
TheMo:
Karczma zrobiła dobre wrażenie na Themo. Wchodząc tutaj spodziewał się raczej typowej, portowej knajpy, gdzie leje się tani alkohol, a pijani marynarze leją się po mordach i klepią po tyłku brzydką kelnerkę. Jednak przekrój osobistości się zgadzał. Jak to w takich miejscach, różnorodność ras była spora. Nie zaskoczył go duży odsetek maurenów, gdyż byli niedaleko Ilusmiru. Najbardziej zaciekawili go czarno-czerwoni zbrojni. Przejrzał na szybko swoją pamięć, lecz nie mógł sobie przypomnieć, żeby kiedyś takich spotkał. Postanowił na razie nie zakrzątać sobie nimi głowy i skupić się na celu.
-Co tam panie w polityce?
Rzucił do karczmarza ogólnikowe zapytanie.
Kazmir MacBrewmann:
- Nic nowego, no i zależy co macie na myśli. Bo jeśli chodzi o miłościwie nam panującego Sułtana Ulricha to spytaj pan tamtych janczarów. Prawda Ibrahimie? Ostatnie zdanie wypowiedział tak by dosłyszeli to żołnierze. Wąsaty wojownik wstał, zbliżył się do Thema.
- Zamilcz Brun, Ulrich nie jest ani Sułtanem, ani królem ani nikim. No... bynajmniej nie dla nas. A ty? Coś taki ciekawski co?
TheMo:
Themo słysząc nazwy i imiona wypowiadane przez karczmarza, domyślił się, że panuje tutaj maureńska kultura. Gdy usłyszał wstającego janczara, odwrócił głowę. Spojrzał na ich uzbrojenie, które jest de facto wizytówką wojownika. Gdy tamten podszedł bliżej, patrzył, jak kultura tego wymagała, prosto w jego twarz.
-Powiedzmy, że polityka leży w kręgu moich zainteresowań, a doszły mnie słuchy, że tutejszy lud nie jest zadowolony z władcy. Prawda to?
Rzekł spokojnie. Nie chciał wywoływać żadnej bójki. Przynajmniej nie w tej chwili i nie sprowokowany.
Kazmir MacBrewmann:
ÂŻołnierz nosił szablę i muszkiet, ten oparty zostawił o krzesło.
- Prawda, może i nie jest despotą ale... sprzymierzył się z demonem, władzę zdobył zabijając własnego ojca i braci.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej