Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Morza szum, rumu smak
TheMo:
Janczar potwierdził słowa kapitana. Themo złapał się za brodę i nieco spuścił wzrok, by zebrać myśli. Cały czas zastanawiał go powód, dla którego ktoś taki jeszcze jest na tronie. Czyżby obywatele mieli tutaj wszystkiego pod dostatkiem dzięki władcy? Czy może bali się sił sułtana, lub reszty demonów za miedzą? Albo po prostu rebelianci mieli zbyt małe siły. Chciał w końcu odpowiedzi na te pytania. Ponownie uniósł głowę.
-Skoro jest takim skurwielem, to czemu wciąż rządzi?
Z nieruchomą twarzą oczekiwał na odpowiedź na to krótkie, ale ważne, w mniemaniu Bękarta, pytanie.
Kazmir MacBrewmann:
- No właśnie? Sądząc po muszkiecie to Derreta M-61, produkcji Ekkerund. Model wszedł do produkcji masowej dwa meichy temu. Z taką bronią moglibyście rozpierdolić wszystko. Wtrącił w końcu Kazmir.
- Raz, boimy się demona. Dwa, oddziały janczarów zredukowano do 200 ludzi. Siły Vrih to najemnicy i piraci z Doral, słudzy jakiegoś maga o nazwisku Torreno. Już raz pokazał co potrafi... Trzy, wbrew temu wszystkiemu kraj prosperuje ale cena... Demon ma chore zachcianki. A po czwarte, nie mamy kogo posadzić na tronie.
TheMo:
Themo był zaskoczony wiedzą Kazia. Nie chodziło o znajomość broni, bo to ma we krwi każdy krasnolud, a znajomością nowych trendów prosto z kontynentu. Postanowił odpowiedzieć janczarom.
-Raz, jak to jest ten rodzaj demona, który nie ginie od srebrnego bełtu, to znam egzorcystę. Dwa, to co z tego? Szmuglować broń, robić podziemny ruch oporu i tam szkolić ludzi do rewolucji. Najemnicy i piraci przestaną służyć, kiedy przestanie im się to opłacać. Wystarczy zrobić blokadę morską i odciąć ich od posiłków do czasu obalenia władcy. Potem nie będą mieli czego tu szukać. Trzy, jeśli jedyną rzeczą jaką zmienicie będą kolaboranci i otworzycie się handlowo na Valfden i Ilusmir to kraj będzie dalej działał. Może nawet jeszcze lepiej. Cztery, czemu więc nie zgodzicie się na utworzenie tutaj kondominium pod Valfdeńskim zarządem powierniczym? Jedyne państwo, które opiera się Meanebowi.
Kazmir MacBrewmann:
- To od zawsze były "Ziemie Neutralne", cenimy sobie niepodległość i niezależnosć. Handlujemy z Valfden, ale nie sprzedamy kraju Isentorowi i jego "szlachcie". Wiesz, rebelianci nie mają złota. Nie jesteśmy nawet zorganizowani... nazwałbym nas bardziej grupą narzekaczy...
TheMo:
-Czy ja mam was uczyć partyzantki? Wiadomo, że bez pomocy z zewnątrz chuja zdziałacie. Chyba, że załatwicie sobie okręt i będziecie napadać wrogie statki. Ale to może zwrócić uwagę Meaneba, który raz-dwa zrobi wam jesień z dupy I ery. Już lepiej rabować królewskie statki i podpierdalać z królewskiego skarbca. Jednocześnie odcinanie źródła dochodu wrogowi. Jednocześnie prowadźcie wojnę informacyjną. Uświadamiajcie lud o waszym sułtanie, namawiajcie do strajku, piszcie antyrządowe hasła na murach. Dopóki nie zaczną was ustawiać pod ścianą i rozstrzeliwać, będzie dobrze. I tak musicie się liczyć z represjami pokroju aresztowania i przesłuchania. Coś jeszcze?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej