Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Morza szum, rumu smak
Kazmir MacBrewmann:
- Chopaki! Ryknął bosman zbiegając do kambuza razem z dźwiękiem dzwonu alarmowego. - Idzie na nas orcza galera, na pełnej kurwie!
- No, jak widać. Skomentował krasnolud, podniósł się ze stołka i ruszył na pokład.
TheMo:
-No to pierwsza atrakcja na naszej trasie.
Zakręcił dłonią z kubkiem i spojrzał do środka. Zostały ze dwa łyki trunku. Tak więc wypił je jednym duszkiem i cisnął naczynie gdzieś za burtę. Szybko znalazł dogodną pozycję na mostku i przypatrywał się statkowi na horyzoncie. A nie był to byle jaki statek. Galera niby jest mniejsza od galeonu, ale to nadal porządna wodna forteca. Zdjął z pleców swoją kuszę, a przy pasie wymacał kołczan z bełtami. Wyciągnął jednego z nich. Srebrny. Innych nie miał. A i te się kończyły. Dlatego postanowił, że nie będzie prowadził ostrzału. Zwłaszcza, że mają walczyć z demonami. Włożył pocisk w rowek i rozpoczął naciąganie cięciwy. To trochę trwa. Największa wada kuszy. Co tam, że przebija niemal wszystko, jak do skutecznego ostrzału trzeba oddziału kuszników naprzemiennie zasypujących wrogów gradem bełtów. Rozejrzał się po pokładzie wypatrując takowego. Co prawda od tego są armaty, ale kusze są bardziej celne. W tym całym zgiełku usłyszał zamykający się zatrzask, co świadczyło o załadowanej broni. Teraz nie zmarnować jej na posłanie w morskie odmęty ani w ciało jakiegoś parobka. Czekał więc aż wróg zbliży się dostatecznie blisko.
Kazmir MacBrewmann:
Kusza jest zabytkiem, cholernie skutecznym, ale zabytkiem. Załoga "Betty" dysponowała niewielką ich ilością, za to ogromnym arsenałem broni palnej. No i Betty miała 44 armaty, a nie standardowe 36. Niewielka zmiana ale ważna. Galeon zrobił zwrot, wypalił z moździerza na dziobie i... po galerze. Pocisk trafił w śródokręcie, przebił się na wylot powodując sporą dziurę.
- Jestem zniesmaczony!
TheMo:
// :-X
Kazmir MacBrewmann:
//Eee? Przeczytaj mój post. To my ich trafiliśmy a nie oni nas
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej