Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Morza szum, rumu smak

<< < (15/29) > >>

TheMo:
Themo po skończonej robocie przetarł ostrze szmatką, by zebrać różne nieczystości nagromadzone na stali. Obejrzał ją jeszcze raz. ÂŚwiatło słoneczne odbijało się od czystego metalu i kiedy poraziło Bękarta w oczy, schował miecz do pochwy. Wstał i wyprostował się. Jego spojrzenie ponownie powędrowało po całym pokładzie. W oczy rzucił mu się Kazio rozlewający miód. Nie mógł przepuścić takiej okazji i podszedł do niego, by po chwili dorwać się do kubka trunku.
-Miło ze strony Georga, że udostępnił nam swoją ładownię.

Kazmir MacBrewmann:
- Podlizuje sie, nie powiem. Lubie go, ma zasady ale popatrz na ten statek... skoro Radzie Admiralicji jest źle to czemu sami nie pokonają Teosia? Popytałem załoge, z tego co wiadomo to demonów jest raptem 25. Wojsko Gangrena jest oczywiście większe. J a uważam że większości kapitanów po prrostu odpowiada układ jaki tam mają.

TheMo:
-Widzę, że ładnie się tam zakorzenili. A skoro wysoko postawionym osobom podoba się obecny układ to będą niechętni by go zmienić. Dlatego ich też będziemy musieli się pozbyć albo przekonać ich, że współpraca z demonami nie kończy się dobrze.
Uniósł do ust kubek napełniony miodem pitnym. Przyłożył dolną wargę do krawędzi naczynia i przechylił je tak, że złocisty trunek wpływał mu prosto do gardła.

Kazmir MacBrewmann:
- Ale wpierw demon, potem trzeba będzie pobawić się w politykę. Nawiązać "sojusze", z Krwawymi Wronami niestety też.

TheMo:
-Wojowanie, dyplomacja, demonologia. Coraz ciekawsze rzeczy się szykują.
Ta wyprawa coraz bardziej ciekawiła Themo. Jednak odczuwał pewien niepokój. Wyprawy na lądy poza wyspą kończyły się... Różnie. A to załoga traci statek, a to napotykają smoka, a to walczą z hordą demonów. Coś mu mówiło, że i tu nie skończy się wszystko szczęśliwie. Zaczął więc obmyślać co może pójść nie tak i jak temu zapobiec. A dla rozjaśnienia umysłu popijał miód z kubka.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej