Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Morza szum, rumu smak

<< < (12/29) > >>

Kazmir MacBrewmann:
- Nie pogardzę, zwłaszcza jeśli to znajomi mych znajomych. Fakt, nie miałem okazji przelewać krwi z Kazmirem ale żeśmy se pogadali o tym i owym. Jak widzicie, Betty nieco urosła od mego ostatniego razu u Valfdeńskich wód. Jak tam u was z polityczną lojajnością Themo?

TheMo:
I zeszło na tematy polityczne. Themo nie za bardzo w tym siedział, odkąd skończył z izbą lordów. Jednak biorąc pod uwagę to, co mówił Kazio o korsarzu, który teraz go przepytuje postanowił odpowiedzieć bez wykręcania się.
-W tych czasach potrzebne nam silne państwo z silną władzą i silnymi obywatelami. Dlatego jestem patriotą, któremu zależy na wymienionych wcześniej cechach. I to też będzie się przekładać na mój komfort.
Wyjaśnił w skrócie swoje poglądy. Miał nadzieję, że kapitan nie okaże się skrajnym liberałem pragnącym demokracji i wyżalającym się obcym mocarstwom jak to w jego państwie jest źle i prosząc, żeby zrobili porządek. Wtedy zacznie się dość żywa dyskusja. W przeciwnym razie wątroba Bękarta może bardzo ucierpieć przy toastach wznoszonych za zdrowie króla i potęgę Valfden w towarzystwie dwóch krasnoludów.

Kazmir MacBrewmann:
- Bo ja nie służę, nie służyłem i nie zamierzam służyć Valfden. Rozumisz? Służę takiemu małemu państewku, któremu przydałaby się rewolucja.

TheMo:
-Chodzi ci o rewolucję chłopską czy zamach stanu? Bo ogólnie rewolucja rozpierdala całą stabilność kraju. Skoro twierdzisz, że się przyda to znaczy, że gorzej być nie może. Opowiedz mi coś o tym państewku.
Themo był zaintrygowany wyznaniem kapitana. Czyżby szykował powstanie?

Kazmir MacBrewmann:
- Zamach stanu, Dihok to najmniejsza z wysp leżących na Morzu Orathu. Jest to typowa wulkaniczna wyspa, porośnięta bujną roślinnością i dysponująca żyzną glebą. W zasadzie nic nie wyróżnia jej spośród innych wysp tego typu. Po za jednym, na Dihok znajduje się kilka osad, tworzących razem z leżącą kawałek na północ wyspą Vrihok "Królestwo Vrih". To jedyne "Neutralne Królestwo" jakie przetrwało upadek asteroidy i idące za tym zmiany geopolityczne. Władcą tego państewka jest Ulrich von Jungangren, tyran i despota który przejął władzę po swym ojcu, zamieniając powoli i skutecznie spokojny kraj w dyktaturę. Jak? Na Dihok spadł odłamek asteroidy przynosząc ze sobą demony i ich dowódcę. Teolohn - bo tak się zwie ów arcy-paskuda - po spaleniu kilku wsi i zorientowaniu się że jest na jakiejś wyspie, postanowił podejść z swą hordą pod Sannau. Stolicę państwa. Jungangren nie miał wyjścia, musiał negocjować. Teolohn stał się nowym panem i "bóstwem" w Vrih. Ulrich zbił fortunę na niewolnikach sprowadzanych do królestwa. Dwa lata po upadku asteroidy i zmianach jakie nastąpiły w państwie, demon przeniósł się wraz z większością swych sił na większą Vrihok. W okresie istnienia Mgły na Dihok dochodziło do licznych buntów, niestety zawsze szybko tłumionych z racji na brak możliwości otrzymania wsparcia przez rebeliantów. Po opadnięciu Klątwy Mgły królestwo "odżyło". Chcemy pozbyć się i Teosia i Gangreny.
 
- Popierdoliło was? Wtrącił Kazmir - Ja w to wchodze.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej