Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Morza szum, rumu smak
TheMo:
-Z jednego prostego powodu. Nie ufam im. Jednak ze swoim doświadczeniem mogliby nam pomóc. Ciekawe czy kilku z nich przeszłoby na naszą stronę.
Tak się ponownie zagadali, że Themo nie zauważył kiedy zaczęli przybywać do Atusel. A patrzył się przez większość czasu przed siebie, czasem obracał się, żeby coś powiedzieć do Kazia. Na szczęście te okolice były dość bezpieczne, więc nie musiał co chwile patrzeć czy ktoś nie czai się w krzakach na samotnych wędrowców. Chociaż kto by chciał rzucić się na dwóch uzbrojonych wojowników którzy nie wiozą nic cennego.
Kazmir MacBrewmann:
- Wątpie, widziałeś ich sprzęt? Szara ruda, mithril. Ich szef ma kasy jak lodu.
TheMo:
-Sprzęt to jedno. Wyszkoleni ludzie i dobra taktyka robią więcej. No, jesteśmy prawie w mieście. Teraz tylko odstawić konia na przechowanie i odszukać ten statek. Dawno na morzu nie byłem.
Przy wjeździe do miasta zaczął kierować się w stronę portu i przy okazji szukać stajni.
Kazmir MacBrewmann:
- Ja w sumie raz był. Dotarliśmy do stajni.
TheMo:
-Czyli jesteś już rozdziewiczony.
Zażartował z Kazia. Wyciągnął stopy ze strzemion i jednym susem zeskoczył z konia. Złapał go za lejce i powolnym krokiem wprowadził do stajni. Zaczął się rozglądać za odpowiednim człowiekiem, któremu mógłby powierzyć konia. Jednak byli w Atusel i zwykły stajenny powinien wystarczyć. Ważne, żeby nikt szkapy nie ukradł ani nie zagłodził. A niestety, konie nie były tak wytresowane, by mogły same wrócić do Bastardo.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej