Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Morza szum, rumu smak
TheMo:
Themo spuścił głowę i popatrzał na siebie. Na swoje okute w stal valfdeńską stopy i nogi, potem na jeszcze czysty napierśnik. Wyciągnął przed siebie dłonie i je również obejrzał. Cały czas starał się zrozumieć sens słów wypowiedzianych przez kapłana.
-Z filarem mam tyle wspólnego, że po butelce wódki jeszcze stoję prosto. Nie zrobiłem jeszcze nic, co by mnie równało z bohaterami.
Kazmir MacBrewmann:
- Jeszcze. Podkreślił kapłan. Kazmir zaś stał z boku i słuchał. Uważnie.
TheMo:
-Mimo to już jestem w legendzie. Czy tam w tej całej przepowiedni. Powiedz, podpowiada ona jak wam pomogę?
Themo co prawda czuł się nieco wywyższony tym, że ktoś porównuje go z legendarnymi już postaciami, lecz jego cynizm robił swoje. Sceptyczne nastawienie nie raz pomagało mu uniknąć oszustów. Założył ręce na piersi i przerzucił ciężar ciała i całego rynsztunku na jedną nogę i czekał na odpowiedź. Jeśli kapłan odpowie na jego pytanie, zaoszczędzi im nieco biegania po wyspie.
Kazmir MacBrewmann:
- Nie, ale ja wam powiem. Janczarzy to elita wojks Ulricha. Nie zdradzą go, co innego Rada Admiralicji. Georga już znacie. Tylko on jest gotów się postawić, bo ma zmodyfikowany galeon a reszta floty w stolicy to fregaty. Jeden z twych ludzi zasiądzie na tronie Vrih, wiesz kto prawda? Pytanie czy mając taką wiedzę wesprzesz go czy też za pozwoleniem Isentora zajmiesz te wyspy dla siebie.
TheMo:
-Mnie zależy tylko, by nie rządził tutaj demon, a ktoś odpowiedni. Reszta już się sama ułoży.
Tymi słowami kapłan naprawdę mu pomógł. Podzielił się konkretną wiedzą odnośnie administracji wyspy.
-Skoro Georg jest w Radzie Administracji, to on pomoże nam z przekonaniem reszty. Ty, jako kapłan masz kontakt ze zwykłym ludem. Bez poparcia mieszkańców wyspy nic nie zrobimy.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej