Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Morza szum, rumu smak

<< < (24/29) > >>

Kazmir MacBrewmann:
- Bo ja wiem? Ja to bym poszedł pogadać z Georgiem... tak po mensku. Odparł krasnolud, jednakże skierował się i tak w stronę rynku. Szli dość szeroką i zadbaną ulicą, patrolowaną przez ÂŁowców. Tak, TYCH ÂŁowców. W połowie drogę zagrodził im kapłan.
- Niech chwała będzie Ellmorowi. Chciałbym z wami pomówić, na osobności.

TheMo:
-Wszystko po kolei.
Rozglądał się po zadbanej ulicy. Chciał się dowiedzieć z czego ludzie żyją, ale jego uwagę przyciągnęli ÂŁowcy. To już wiedział o jakich najemników z Doral chodzi. Jak widać dalej nieźle się trzymają. Zadumania zostały przerwane przez kapłana.
-Chwała i cześć i co tam jeszcze chcesz. Widzę, że już fama się rozniosła. Prowadź.
Themo położył dłoń na rękojeści miecza. Ot, tak dla bezpieczeństwa. Nie wiadomo, czy kapłan wprowadzi ich do ruchu oporu, czy w pułapkę. Dlatego wolał być przygotowany i wymownym spojrzeniem na Kazia, dał krasnoludowi znak, żeby on też uważał.

Kazmir MacBrewmann:
- Przewidziano wasze przybycie.
- Tak, oczywiście... zbył kapłana, zaczynało Kaziowi się to wszystko bardzo nie podobać. Kapłan, skryty pod kapturem długiej szaty zaprowadził was do świątyni Ellmora. Pustej, zamknął drzwi.
- Jestem Eliah, przywódca Patrzących. Ellmor obdarzył nas łaską spoglądania w czas, problemem jest to że przyszłość nie jest jednoznaczna. jest jak rzeka. Nie zawrócisz jej, a zmiana jej biegu może mieć opłakane skutki. Nawet gdy intencje są dobre. Słyszeliście o Filarach Valfden? Zwanych Filarami ÂŚwiata?

TheMo:
Themo powoli szedł za kapłanem utrzymując stałą odległość. Jakoś nie był skory wierzyć w jego przepowiednie. W końcu trafili do świątyni. Pustej, bo pustej, ale Bękart i tak musiał się porozglądać. Obadał swoim wzrokiem wszystkie zakamarki, jakie mógł dostrzec, w międzyczasie słuchając Eliaha, jak się przedstawił.
-Filary Valfden? - spojrzał zaskoczony na kapłana. - No słyszałem. Grupka osób pomagających urosnąć w siłę królestwu i inne tego typu rzeczy.
Był zdziwiony, że miejscowe legendy dotarły też i tutaj. A może to było coś więcej niż opowiastka z wiejskich karczm?
-Ale większości osób dawno nie widziałem. A część nie żyje. Co mają bohaterowie Valfden do tej wyspy?

Kazmir MacBrewmann:
- Poprawka, będą mieli. Jeden, bądź wielu. Pod tym względem przyszłość ma wiele, zbyt wiele wersji. Z kraju tego, gdzie sieją i żną na prochach tych co śmierci mieli nie zaznać, wyjdzie naród niezwyciężony. Zaś pośród niego mężowie święci. Imiona ich niczym gromy, mocarną ręką swą zaprowadzą na ziemi jeden porządek. A na ich drodze nie stanie ani skała, ani rzeka, ani góra, ani morze, bo niosą w sobie ogień swej potęgi, prawdy, sprawiedliwości i siły. Nie ma tego kto nie ugnie się pod nimi, gdyż zapisane jest w gwiazdach. Syn Nowego ÂŚwiata wystąpi, a z nim i Duch Lasu, i Smok, i Ten który oszukał śmierć a duszę ma skalaną, i inny syn Nowego ÂŚwiata, i Drugi Smok, i kolejny Duch Lasu, a nikt nie stanie na ich drodze. I przyjdą kolejni i zdejmą brzemię i sami staną się filarami" Powtórzył legendę.
- ÂŚmierć Aragorna była... niefortunna. To kult Teolohona tego dokonał. Ty, jesteś Synem Nowego ÂŚwiata, jednym z nich. A jest ich wielu. W czeluściach wyspy na której usadowił się nasz demon ukryto coś co może zagrozić Valfden. To jedno. Druga sprawa, w sród twych Braci są osoby które opanowała ciemność.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej