Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Morza szum, rumu smak

<< < (23/29) > >>

TheMo:
-Pff.
Parsknął tylko. Liczył, że chociaż każą mu wypierdalać. Opuścił ręce wzdłuż ciała i posłał jeszcze jedno spojrzenie janczarom. Odwrócił się na pięcie i ruszył ku wyjściu z karczmy. Był lekko zawiedziony tutejszą postawą. Liczył, że rebelianci przyjmą pomoc z zewnątrz, jednak okazali się tylko ksenofobami niezadowolonymi z rządów. A może to on zbyt surowo ich potraktował? Może zbyt dosadnie im wygarnął. No trudno, Bękart zawsze przekładał czyny nad słowa i nie był dobrym dyplomatą.
-Valfden zależy bardziej na wyzwoleniu Sannau spod wpływów demona, niźli przejęcie go osobiście. Jakby co to jeszcze zostanę na wyspie.
Rzucił rebeliantom na pożegnanie i opuścił progi karczmy.

Kazmir MacBrewmann:
- Szefu, a jeśli to nie byli buntownicy? Tylko lojaliści? I nas sprawdzali?

TheMo:
-No to na poznanie od wewnątrz obozu lojalistów nie ma co liczyć. Albo zyskaliśmy zaufanie buntowników albo wrogość koronnych. Cały czas podejmujemy ryzyko i nikt nie wie jakie będą konsekwencje naszych wyborów. Grunt to nie patrzeć za siebie, tylko kilka różnych ścieżek przed.

Kazmir MacBrewmann:
- A czy przypadkiem Georg nie miał nas spiknąć z rebeliantami? Chujowi z nas szpiedzy, gdzie teraz?

TheMo:
Themo wzruszył ramionami.
-Zawsze możemy się tam wrócić i sprawić, żeby zapomnieli nasze spotkanie. Jednak wtedy narobimy sobie jeszcze więcej wrogów na dzień dobry. Ja bym przeszedł się na rynek i zobaczył jakie tu mają bogactwa.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej