Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kiedy usłyszy się złowrogie trzepotanie skrzydłem
Dragosani:
- Wyspa jak wyspa. W tych czasach wszędzie jest źle. A co do polowania, to najlepiej będzie najpierw zmusić geardeza do wylądowania - powiedział myśliwy, jakby czytając Devowi w myślach. - Gdy taki lata to nie dość że stanowi trudniejszy cel, to i sam jest znacznie groźniejszy. Potrafisz w jakiś sposób atakować na dystans? Bo ta walka kosturem mnie nie przekonuje. - zapytał.
Devristus Morii:
Zna się parę sztuczek, które dziabią mocniej od bełtów wypuszczonych z Twojej kuszy. Sprowadzenie na ziemię geardeza będzie chyba dość proste dla naszej dwójki. uśmiechnął się i kontynuował Wyspa jak wyspa, ale aktualnie Wasz dom. Słyszałeś o podwodnym mieście budowanym przez Raanar?
Dragosani:
Dahem westchnął. Chyba nie wyciągnie nic konkretnego z hrabiego.
- Aż się nie mogę doczekać, żeby zobaczyć tę sztuczki w akcji. - Jego głos ociekał ironią.
- Coś tam słyszałem. Ale tylko tyle. ÂŻe ryboludy będą budować miasto pod wodą. Jak dla mnie to bez sensu. Co może być lepszego, niż step? Ale gusta są różne...
Devristus Morii:
Dla niego zapewne świeża trawa lub siano pomyślał i powiedział:
O gustach i guścikach się nie dyskutuje, bo każdy lubi co innego. Dawno mnie na wyspie nie było, ale chyba nie bardzo się zmieniła od ostatniego razu.
Dragosani:
I tak szli, rozmawiając o różnych sprawach. Szli na południe. Po jakimś czasie tauren zatrzymał się nagle. Bez słowa zszedł z drogi.
- Patrz - wskazał na coś leżącego w trawie. Owym czymś były obchody. Wielka kupa kupy. Właściwie to taka średnia, a nie wielka. Brazowa z lekką domieszką zieleni. O nieco granulowatej konsystencji. Trochę już sucha, ale nadal śmierdząca. Jak to kupa.
- ÂŚlad po naszej zwierzynie. Spora sztuka musiała być. - Myśliwy omoczył palec w kupie i powąchał go. A potem polizał.
- Samiec. Sam sprawdź. - Podsunął Devristusowi palec do polizania.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej