Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Kiedy usłyszy się złowrogie trzepotanie skrzydłem
Devristus Morii:
Marszałek walczył ze sobą czy polizać czy nie polizać, ale wszystko wyjaśniło się gdy do jego nozdrzy doszedł zapach kału. Wtedy to zdecydował, że tego nie zrobi.
Daruje sobie. Nie mam takiego doświadczenia jak Ty w tych sprawach.
Dragosani:
Dahem wyszczerzył swoje taureńskie zęby.
- Nigdy nie jest za późno na naukę! - zawołał. - Ale jak chcesz, zmuszać cię nie będę. Dobra, wiemy, że gdzieś w okolicy jest geardez. Nie wiemy czy tylko jedna sztuka, czy może z siedem. Lepiej, żeby pojedyncza była. Jak mówiłem, z całą grupą będzie raczej ciężko... Zresztą całkiem możliwe, że to stary samiec. Takie często są samotnymi wilkami. Geardezami, znaczy. Trzeba poszukać jego leża, wtedy dowiemy się więcej. - Rozejrzał się po okolicy. Szukał skał, gdyż na takich lubują gnieździć się geardezy. Ewentualnie w grotach jakiś.
Devristus Morii:
Czyli jak rozumiem stado geardezów działa podobnie do wilków tj. stare i pochorowane osobniki usuwają ze stada. Dość ciekawe i warte zapamiętania na przyszłe polowania lub styczność z nimi.
Devristus spostrzegł, że Tauren rozgląda się za miejscami typowymi dla geardezów, więc również się rozejrzał. Jednak skupił się również na wychwyceniu skrzeków czy trzepotu skrzydeł, które nie są ciche w przypadku tego wielkiego ptaka.
Dragosani:
Odgłosów zwiastujących obecność geardeza niestety nie było słychać. Słychać było za to ćwierkanie ptaków. Ale to raczej Devristusa nie interesowało. No, chyba, że miał chęć wygłosić jakiś improwizowany poemat opisujący owo ćwierkanie. Narrator tej opowieści na pewno byłby tym mile zaskoczony.
Jednak coś zwróciło uwagę jeszcze-nie-nekromanty. Konkretnie skała w oddali, która wyglądała zza drzew niczym wścibska sąsiadka zza płotu. Ta, która często podglądała Devristusa, coby mieć materiał na plotki. Nazywała się chyba Gerta, czy jakoś tak. Tak więc wyglądała ona zza drzew. Skała, nie Gerta. Widać było jej wierzchołek, lecz coś tam świtało hrabiemu, że widzi na nim jakieś badyle i inne śmieci, które mogły być gniazdem. Ale czy gniazdem geardeza? Oto jest pytanie.
Devristus Morii:
Devristus przez chwilę wsłuchiwał się w ćwierkanie ptaków, co mu przypomniało pewną sentencje Zaćwierkasz ostatnim świstem wiatru, kiedy ściskając Twoje płuca będe odprowadzał Cię do bram królestwa Rashera Marszałek uśmiechnął się, a jego oczy zalśniły mrokiem. Wtedy spostrzegł pewną skałę, która wyglądała za drzewa niczym wścibska sąsiadka Gerta za płotu by mieć co opowiadać w dzielnicy. Ostatnio zrobiła mu awanturę, że sprowadził do domu młodą dziewczynę. Czego się nasłuchał i kim on się nie stał. Wiedział na pewno, że wtedy otchłań okrzyknęła by go swoim królem. Zaśmiał się w duchu i zwrócił się do Dahona:
Widzisz tamtą skałę, która tak niecnie wystaje zza drzew. Są na niej jakieś badyle i śmieci, które przypominają z daleka gniazdo.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej