Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Historia złotego nocnika
Tyrr aep Nargoth:
Pomyślałeś by zajrzeć do miejscowej tawerny. Jedna była przed tobą.
Silion aep Mor:
Podczas tego leniwego rozglądania się mężczyzna doznał nagłego olśnienia - postanowił odwiedzić miejscową karczmę którą po chwili dojrzał. Nie czekając długo na nic, uśmiechnął się wesoło pod nosem i ruszył przed siebie ku drzwiom do tawerny. Szedł powoli pogwizdując i myśląc nad tym jak by tu załatwić transport na Feros.
Dotarł do drzwi. Otworzył je i wszedł do budynku.
Tyrr aep Nargoth:
//Zdajessz se sprawe że Vernona już tam nie będzie? ;[
Tawerna przypominała tę w Atusel, jedyne co rzucało się w oczy to 4 "rycerzy" z herbem z jakimś tygrysem czy innym kotem.
Silion aep Mor:
//Teraz już tak ;[
Krasnolud usiadł sobie w kącie sali i przypatrywał się "rycerzom". Nie wiedział kto to ani co o nich sądzić.
Tyrr aep Nargoth:
- ... No więc? Junganren nie boi się tej demonicznej kurwy?
- Nas jest jest nadal więcej niż jego paskud, po za tym Teolohn potrzebuje nas, a my jego.
- To że on potrzebuje nas by zaspokajać swe rządze jest jasne, ale czemu my jego?
- Bo... to skomplikowane. Zresztą, źle ci?
- Nie ale służba i czczenie...
- Nie pierdol, wole to niż Meaneba albo Valfden...
- Jętek ma racje Eustachy, rządzą nami tyrani...
//Słuchasz dalej?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej