Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Historia złotego nocnika
Silion aep Mor:
Krasnolud zaś przez tą godzine przerwy zwiedzał statek szwędając się po tych pomieszczeniach które były otwarte, oczywiście nie wtrącał nosa w nieswoje sprawy. Integrował się z załogą, poznawał nowe osoby...
Gdy statek ruszył, chodził po pokładzie czujny jak nigdy, rozglądał się.
Skoro obiecał robić za ochronę to trzeba było się tego trzymać i popracować przez ten czas.
Tyrr aep Nargoth:
Spokojnie minął dzień. Był wczesny ranek, słońce ledwo co wschodziło nad horyzont. Wyszedłeś na pokład zaczerpnąć świeżego powietrza, po lewej zobaczyłeś powoli przesuwającą się w oddali wyspę Feros. Wyglądało na to że statek nie płynie do Suschan a na Sannau. No bo przecież Silion pytał o statek na Sannau. Prawda?
Silion aep Mor:
Krasnolud zakłął w duchu gdy zdał sobie sprawę z tego jak mu się pomyliły miasta.
Zły na siebie czekał aż statek dopłynie na miejsce by mógł załapać się na inny statek - do Sushan.
Tyrr aep Nargoth:
3 dni później dopływaliście do Sannau. Statek powoli zbliżał się do nabrzeża.
//Szczegóły podam wraz z eksploracją
Silion aep Mor:
Po 3-ch dniach podróży krasnolud miał już po wyżej uszu wszelakich statków i innych takich pływających środków transportu.
Zmęczony bujaniem cieszył się gdy zobaczył na horyzoncie ląd, cieszył się gdy zszedł na ubitą ziemię i rozprostował kości, zaciągnął się powietrzem które nie miało w sobie tego słonego zapachu.
Po tych kilku dniach był totalnie znudzony a jeszcze musiał się raz zaciągnąć na pokład by odkręcić swoją głupote i popłynąć na Feros.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej