Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Historia złotego nocnika
Silion aep Mor:
- Hmm... - mruknął pod nosem zamyślony. Musiał przyznać że nigdy wcześniej nie słyszał o tego typu osobnikach, do tego tak bezwzględnych i bezlitosnych. Sama myśl o tym jak mordowali, grabili i palili okoliczne wsie tylko po to by znaleźć jedną osobę za której śmierć im zapłacono budziła w nim szacunek do ich osoby. Z drugiej strony czuł też pogarde bo byli bandą najemnych morderców ale w sumie organizacja do której on sam należy opiera się na podobnych strukturach.
Ech, oni są zupełnie jak kruki... No, może skuteczniejsi. - zaśmiał się w duchu.
Powiódł wzrokiem po twarzy karczmarza i uśmiechnął się lekko.
- Mogę prosić szklaneczkę wody? - zapytał. - Jak myślisz? Czy warto z nimi w ogóle zaczynać rozmowę? W sensie opłaca się wchodzić z nimi w kontakty czy jednak na własną rękę szukać transportu? Port wszak wielki, ktoś jeszcze musi się znaleźć co by łódkę swą kierował na wyspy.
Tyrr aep Nargoth:
Karczmarz podał ci szklankę wódy, no co? Był stary, i niedosłyszał. - Bo ja wiem? Interesów z nimi to ja bym nie zaczynał.
Silion aep Mor:
Mężczyzna wychylił wódę, podziękował za informacje i wyszedł z karczmy. Nie chciał zaczynać zatargów z łowcami.
Na zewnątrz rozglądał się za łodziami.
Tyrr aep Nargoth:
W porcie było dużo statków i łodzi.
Silion aep Mor:
Krasnolud podszedł do pierwszej lepszej łodzi która wyglądała na solidną po czym zagadał do osoby która zapewne była jej właścicielem.
- Witam. Zmierzacie może na Sannau?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej